Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Syndrom lalki Barbie, czyli jak stworzyć mutanta

Syndrom lalki Barbie, czyli jak stworzyć mutanta

http://vader.joemonster.org/upload/rrq/oryginal_14054651a587545original.jpg

Kiedyś wzorem piękności była baba przypominająca swoimi wymiarami potężną betoniarkę. Gusta się jednak zmieniają i już parę wieków później symbolem seksu była chorobliwie blada, anemiczna kobieta ze skłonnością do teatralnego omdlewania w sytuacjach najmniej oczekiwanych.


Obecnie, od przeszło 50 lat, ideałem jest to co reprezentuje sobą pewna zabawka wyprodukowana przez firmę Mattel. Ten wzór doskonałości jest jednak niemożliwy do osiągnięcia przez żadnego śmiertelnika... Zacznijmy jednak od początku.

Nie jedz!

Barbie przyszła na świat w 1958 roku i była kopią Lilli - zabawki produkowanej już od paru lat w Niemczech. Dość szybko lalka zawojowała świat osiągając olbrzymi sukces i dołączając do ikon kultury. Zgodnie z zasadą „Bawiąc - uczyć” Barbie, a właściwie to Barbara Millicent Roberts, (tak nazywa się naprawdę) zaczęła edukować swoje małoletnie właścicielki. Przede wszystkim w kwestiach doboru idealnej diety, dla tych, które marzą o doskonałej figurze. W 1965 roku na rynku pojawił się zestaw, w którym oprócz samej zabawki, znalazły się m.in. dwa gadżety. Pierwszym była waga wskazująca ciężar Barbie (49 kg przy wzroście, który w przeliczeniu na skalę 1:6 wynosiłby 1,80 m!). W pudełku znalazła się też miniaturowa książka z napisem „Jak stracić zbędne kilogramy?” na jednej stronie okładki oraz „Nie jedz!” na drugiej.

Kontrowersyjnej lalce przyjrzeli się wówczas pracownicy Centralnego Szpitala Uniwersyteckiego z Helsinek. Wyniki wskazywały na to, że Barbie ma ok. 15 kg niedowagi i że brakuje jej 17-22% tkanki tłuszczowej. Takie ubytki spowodowałyby najprawdopodobniej, oprócz całej serii zdrowotnych problemów, chorobowy brak menstruacji.

Ale miej duże cycki!

Pomimo anorektycznej budowy ciała i braku miesiączkowania, lalka Barbie może pochwalić się wyjątkowo obfitym biustem. Być może wielki cyc zawieszony na tej karykaturalnej chudzinie to wcale nie efekt chirurgicznych zabiegów, ale kwestia czysto genetyczna.

W 1975 roku miała miejsce premiera nowej zabawki, Skipper - młodszej siostry Barbie. Aby wtajemniczyć młodociane fanki produktów Mattel w mechanizmy, które towarzyszą dorastaniu nastolatek, producent wbudował w lalkę dość ciekawy mechanizm. Wystarczyło przekręcić lewą rękę Skipper, aby... znacząco urosły jej cycki. Dodajmy tu, że efekt puchnących piersi można było odwrócić kręcąc ramieniem lalki w przeciwną stronę.


Na żywej kobiecie przetestowaliśmy trik z obracaniem kończyny, więc nie musicie już tego robić. Z przykrością Was informujemy - cycki nie urosły...

Podążaj tą drogą, kobieto!

Mimo że trudno uwierzyć w to, aby zdrowa psychicznie osoba chciała wyglądać jak lalka Barbie, to przypadków pań stających na głowie, aby choćby odrobinę zbliżyć się do plastikowego ideału jest całkiem sporo. Najbardziej chyba znaną kobietą, która za cel życia postawiła sobie upodobnienie się do Barbie, jest pochodząca z Wielkiej Brytanii Sarah Burge. Począwszy od siódmego roku życia, kiedy to Sarah zafundowano operację odstających uszu, dziewczyna przeszła przez ponad 100 zabiegów plastycznych, od których ostatecznie uzależniła się.

Niedawno Sarah wzburzyła opinię publiczną mocno niestereotypowym podejściem do wychowania swojej córki. W wieku sześciu lat jej pociecha zapisana została na kurs tańca na rurze. Co roku troskliwa mama daje dziewczynce wyjątkowe prezenty - vouchery na kolejne zabiegi plastyczne: 7 tysięcy funtów na powiększenie piersi, drugie tyle na liposukcję i 8 tysięcy funtów na kilka innych operacji upiększających.
A tak wygląda Waleria Lukyanowa, dziewczyna z Ukrainy, która pragnąc upodobnić swoją figurę do tej, z której słynie Barbie, przeszła na breatharianism. To taki oryginalny styl życia, polegający na całkowitym odstawieniu jedzenia i picia, aby czerpać składniki odżywcze z powietrza i słonecznego światła (nie testowaliśmy - nie wypowiadamy się na temat skuteczności tej diety).


Waleria przez lata walczyła z anoreksją, jednak zarzeka się, że obecnie jej wygląd to zasługa specjalnych ćwiczeń, jeszcze specjalniejszej diety i jednej malutkiej operacji plastycznej - powiększeniu cycków.

I ty mężczyzno też!

Obsesyjne dążenie do upodobnienia się do słynnej lalki ma swoją profesjonalną nazwę. To tak zwany „Syndrom Barbie”, a szczególne jego przypadki wymagają interwencji psychiatrów. Dotyczy on głównie kobiet, aczkolwiek zdarzają się wyjątki. Jak wszyscy wiemy, Barbie od 1961 roku spotyka się z wzorem męskości - Kenem. O ile większość chłopców w nosie ma jakieś tam idiotyczne lalki i woli bawić się resorakami czy podpalać mrówki za pomocą szkła powiększającego, to zdarzają się takie przypadki jak Justin Jedlica - amerykański przedsiębiorca, który wydał fortunę na serię 140 zabiegów plastycznych. Oprócz tak oczywistych operacji jak korekcja nosa nosa czy uwydatnienie kości policzkowych, Justin kazał sobie wszczepić silikonowe mięśnie w klatkę piersiową, ramiona i bicepsy.


Nie tylko uroda

Bycie laką Barbie nie oznacza jedynie zadbanie o stuningowanie natury. To też kwestia stanu umysłu. Kobieta wyglądająca jak zabawkowy ideał nie może zbrukać się pracą - jest utrzymanką bogatych facetów. Najlepiej takich, którzy nie poskąpią kasy na zakupy w drogich sklepach w towarzystwie tlenionych idiotek. Tak - idiotek właśnie. Barbie nie może być przecież intelektualistką ani oczytanym typem „bibliotekarki”! Ma mieć kasę, wyglądać ładnie i być prawdziwym archetypem pustej blondynki. O ile wygląd można zmodyfikować, to potencjał naszych mózgów już nie. Czy aby jednak na pewno?


Ta przerażająca babeczka, którą widzicie na zdjęciu powyżej to Blondie Bennett - jeden z wielu przykładów kobiet z „Syndromem Barbie”. Jej obsesja związana ze słynną lalką nie skończyła się na drogich operacjach plastycznych oraz powiększeniu swych bidonów do rozmiaru 32 JJ.
Blondie stwierdziła, że jak na plastikową blondynkę to zdecydowanie jest zbyt mądra. Postanowiła więc skorzystać ze specjalnej hipnotycznej terapii, aby jakoś sobie z tym problemem poradzić. Na zabiegi chodzi trzy razy w tygodniu i bardzo zadowolona jest z wyników - Blondie jest bowiem coraz głupsza. Ostatnio chwaliła się w wywiadach tym, że odbierając przyjaciela z lotniska nie wiedziała, czy udać się do sali przylotów, czy może odlotów. Bardzo cieszymy się z sukcesu Blondie, aczkolwiek uważamy, że o wiele lepiej w jej przypadku sprawdziłaby się stara dobra lobotomia...

Barbie to mutant

Próba doścignięcia lalkowego wzorca jest niemożliwa. Głównym problemem są tu proporcje ciała. Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez Rehabs.com, szanse na spotkanie kobiety o podobnym wzroście i szyi o identycznym obwodzie oraz długości co Barbie wynosi 1 do 4,3 miliarda... Oto szczegółowa analiza ciała lalki i porównanie proporcji z wymiarami normalnej kobiety.

Jak wyglądałaby lalka Barbie, gdyby wzorem do jej stworzenia była kobieta o całkiem przeciętnej budowie ciała? Na te pytanie odpowiedział artysta Nickolay Lamm, który zaprojektował lalkę Lammily.

Lammily ma ciało przeciętnej dziewiętnastolatki.

Miewa pryszcze...

A nawet rozstępy na brzuchu.

I cellulit.

Jak każda osoba uprawiająca sport, Lamilly ma kilka siniaków.

Może mieć też piegi.

I na koniec porównanie proporcji "naturalnej lalki" oraz jej odpowiednika od firmy Mattel.

To przykre, że wzorem kobiecej urody jest anorektyczny, poruszający się na czterech łapach mutant, którego nienaturalnie duża głowa bezwładnie wisi na szyi niewiele grubszej niż ta należąca do kurczaka. Jako że istota ta ma mózg zredukowany do rozmiarów mirabelki, szanse na przetrwanie takiego gatunku byłyby dość niskie...

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…