Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Szukaj


 

Znalazłem 54 takie materiały

Krytykuj bezboleśnie

Jednym z najbardziej zwariowanych przekonań, jakie ma nowoczesne społeczeństwo, jest mniemanie, że krytyka to rzecz pozytywna, która pomaga nam wyciągać stosowne nauki. Tymczasem, jedynym jej skutkiem jest stres i wzmocnienie tego, co krytykujemy.
Stałe przypominanie sobie tego, czego nie zrobiliśmy w sposób właściwy, zdecydowanie przeszkadza nam w uczeniu się. Kiedy jako dziecko uczyliśmy się chodzić, zapominaliśmy o tym, co było niewłaściwe, a zapamiętywaliśmy tylko to, co przybliżało nas do celu.

Czytaj dalej →


Nie wyrzucaj niepotrzebnych rzeczy

W Krakowie powstały dwa pierwsze sklepy charytatywne. Prowadząca je fundacja "Largo" nie zamierza na tym poprzestać - Założyłyśmy ją cztery miesiące temu. "Largo" z włoskiego znaczy szeroko, a nasza pomoc ma trafiać do jak najszerszej grupy osób potrzebujących, więc ta nazwa bardzo pasuje - mówią Agata Dębowska i Joanna Studnicka, które znalazły kolejny sposób, by nie marnować tego, co mamy, lecz zamieniać niepotrzebne rzeczy na pieniądze.

Czytaj dalej →


Michael Pawlyn - Geniusz natury w architekturze [PL]

Czy architekci są w stanie tworzyć piękniejszy świat ucząc się od natury? Podczas TED-Salon w Londynie, Michael Pawlyn przedstawia trzy "zwyczaje" Natury, które architektura i społeczeństwo mogłyby naśladować.
Są to: zwiększenie wydajności dostępnych źródeł energii, czerpanie energii ze słońca oraz model "zamkniętej pętli".

Cebula

Cebula to jedno z najstarszych warzyw znanych człowiekowi. Na jej wyjątkowych właściwościach poznano się już 5 tys. lat temu. Pomimo upływu lat cebula nie traci popularności i wciąż jest wykorzystywana na wiele sposobów. I to nie tylko w kuchni.

Starożytni uwielbiali cebulę nie tylko za smak, ale też wszechstronne właściwości lecznicze. Doceniano jej antybakteryjne działanie, cebulę stosowano jako afrodyzjak , w starożytnym Egipcie cebula była ponoć stosowana również jako środek antykoncepcyjny.

Czytaj dalej →


Hipisowski Raj- Urugwaj.

“The Economist” ogłosił Urugwaj krajem roku: według analityków tygodnika to państwo “odważne, liberalne i lubiące dobrą zabawę”. Do tak wysokiej oceny z pewnością przyczyniła się przyjazna polityka społeczna, a także legalizacja marihuany i uprawomocnienie małżeństw homoseksualnych. Jednak największą sympatią cieszy się urugwajski prezydent – José Mujica, który jeździ starym garbusem i utrzymuje się z uprawy chryzantem. Ale czy to wszystko? Prześwietlamy Urugwaj.

Czytaj dalej →


Alkohol to zło.

Bardzo obrazowy, szokujący wpis i film o alkoholu etylowym. Jest to jedna z najstarszych znanych człowiekowi trucizn. Oprócz bycia trucizną najstarszą, jest też jedną z najbardziej toksycznych trucizn jakie zna nasza planeta. Oczywiście nie dorównuje w bezpośredni sposób substancjom takim jak cyjanek czy radioaktywny pluton. Czyni jedne z największych spustoszeń, z tego powodu, że na upijanie się, aż do krańcowej formy degeneracji i upodlenia, istnieje całkowite społeczne przyzwolenie.

Jak zwykle mamy tutaj specyficzne odwrócenie wartości, o 180 stopni. A tam gdzie zwyczajowo dostrzegamy drugie dno, okazuje się być trzecie, czwarte i nawet dziesiąte dno. Bowiem jak zwykle to, co jest uważane przez społeczeństwo za „poprawne”, przynosi ogrom cierpienia, upodlenia, degeneracji i zła. Artyści zażywający raz na pół roku grzybki są w powszechnym odbiorze „straconymi ćpunami”. Zaś pan Mietek spod bramy nr 6, który jest w krańcowej formie alkoholowego wykończenia i katuje rodzinę, jest postrzegany jako „nie lubiący wylewać za kołnierz, ale jednak szanowany ojciec rodziny”.

Społeczna hipokryzja jest tutaj jednym z przejawów powszechnego na tej planecie „odwrócenia wartości”. Tam, gdzie naprawdę trzeba reagować – nie tylko się nie reaguje, ale wręcz przyzwala i promuje degenerację. Alkohol etylowy jest substancją, której nawet najmniejsza ilość oddziałuje negatywnie na wszystkie narządy, tkanki i organy ciała. Chyba nie istnieje na Ziemi drugi taki narkotyk, który by miał takie szerokie degenerujące działanie, nie licząc ekstremów takich jak rosyjski krokodyl. Nawet heroina nie dawałaby takich rezultatów, gdyby była sprzedawana legalnie i bez zanieczyszczeń.

Kolejna kwestia, jaką trzeba poruszyć, to fakt, że ten świat jest permanentnie pijany. Pod wpływem alkoholu powstają dzieła sztuki, muzyka, pod wpływem alkoholu przeżywa się dobre chwile – imprezy, spotkania towarzyskie, seks. Pod wpływem alkoholu podejmowane są ważne polityczne i biznesowe decyzje.. Wszystko sprowadza się do alkoholu. Kilka sennych, i tak nie zawsze trzeźwych godzin za dnia pracy, kontra wieczorne i popołudniowe piwko, dwa, trzy.. Kontra co weekendowe upijanie się, nieraz w przysłowiowego trupa.

Alkohol etylowy, gdyby trzymać się oficjalnej definicji – jest narkotykiem twardym. Uzależnia nie tylko psychicznie, ale także bardzo silnie fizycznie. Jego nadużywanie powoduje potworną degenerację fizyczną i moralną. Nałóg alkoholowy jest na całe życie. Co do nałogu.. Gdyby trzymać się sztywno kolejnej definicji – terminu „alkoholizm” – to przecież zdecydowana większość choćby polskich studentów należałoby uznać za nałogowych alkoholików i w trybie pilnym leczyć. Tak się jednak nie dzieje, z kilku powodów.

Powód pierwszy to ten, że państwo na tym narkotyku – alkoholu etylowym – zarabia ogromne pieniądze. Państwo inaczej stoi w roli zarówno największej narkotykowej mafii, jak i największego narkotykowego dilera – trzeba to przyznać uczciwie. Powód drugi – w/w przyzwolenie społeczne. Powód trzeci – my, ludzie, po prostu nie potrafimy bawić się, radować się, cieszyć, na trzeźwo. To jedna z najbardziej ponurych prawd o współczesnej cywilizacji, obok tej, że na ogół małżeństwo, dzieci i rodzina szczęścia nie dają. Pozbawiono nas w większości możliwości swobodnej ekspresji na trzeźwo. Nawet te ekstrawertyczne tuzy towarzystwa muszą się odurzyć tą lub inną substancją, by radośnie pląsać w tańcu czy śmiać się. Uwzględniając ten czynnik, dorośli ludzie są na niższym stopniu rozwoju niż dzieci – gdyż dzieci umieją i bawić się i radować na trzeźwo, jak i potrafią cieszyć się z niczego, z samego faktu istnienia.
Alkohol etylowy to także zniszczone rodziny, dzieci ze spaczoną psychiką, syndrom Dorosłych Dzieci Alkoholików. Obecnie większość z nas, pokolenia ’70 – ’90, ma część lub wszystkie symptomy DDA. Jest to niestety ponura rzeczywistość krajów słowiańskich, które zostały rozpite celowo w drugiej połowie XX wieku. Bo jeszcze przed II wojną światową ludzie tak dużo nie pili.. Ale to już zupełnie inny temat. Zapamiętajmy jedynie, że alkohol etylowy jest takim samym czynnikiem depopulacji (lub nawet większym..) jak szczepionki, szkodliwa żywność czy lekarstwa nie leczące przyczyn chorób, ale uciszające na chwilę objawy.

Większość alkoholików to dobrze funkcjonujący w społeczeństwie alkoholicy weekendowi. Powinniśmy mieć tę świadomość, że nie można utożsamiać terminu „alkoholizm” tylko i wyłącznie z krańcowym stadium tej choroby. Ona zaczyna się dużo, dużo wcześniej, już wtedy, gdy kilkuletnie dziecko obserwuje w domu wypaczone schematy, w tym schematy picia alkoholu, samo jeszcze nie pijąc! Wszak od kogo ja słyszałem to słynne zdanie w latach 90-tych: „do obiadu, lampka wina, lub jedno piwko, z pełną kulturką„? Ano właśnie od tych, którzy sami teraz mają bardzo poważne problemy z alkoholem. I to prawie że ostatnie zdanie tego felietonu zdanie niech rozwiewa Wam, Czytelnicy, wszelkie wątpliwości..

Marihuana w Kolorado – Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do tego, co się stanie w Kolorado po zalegalizowaniu marihuany, informujemy, że nie ma powodów do obaw – jest lepiej niż przed legalizacją.

Osiem miesięcy odkąd Kolorado stało się pierwszym amerykańskim stanem który zalegalizował marihuanę do użytku rekreacyjnego, wyniki sprzedaży są rekordowe. Według najnowszych danych z Departamentu Kolorado, sprzedaż rekreacyjnej trawki wyniosła około 34.100.000 dolarów w sierpniu, dla porównania w lipcu było to 29.300.000 dolarów.

We wrześniu po raz pierwszy sprzedaż rekreacyjnych konopi indyjskich przekroczyła wyniki marihuany medycznej, co oznacza, że eksperyment się udał, i klienci detaliczni przestają korzystać z czarnego rynku.

“Większość dorosłych używa teraz marihuany z tych samych powodów, dla których korzystają z alkoholu. Teraz kiedy jest ona legalna, dostęp do niej jest taki sam jak do alkoholu,” mówi Mason Tvert, dyrektor komunikacji w Marijuana Policy Project. “Dla większości mieszkańców, zakup marihuany w sklepie stał się po prostu normą. Wydaje się, że społeczeństwo już się przyzwyczaiło.“

Wykres powyżej opublikowany przez Washington Post, pokazuje, jak wiele marihuany do celów rekreacyjnych zostało sprzedane w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Efekty po pierwszych sześciu miesiącach po legalizacji, to:

    10,6% mniej przestępstw
    60% mniej zabójstw
    5,6% mniej przestępstw z użyciem przemocy
    12-40 milionów dolarów zaoszczędzonych na aresztowaniach
    10.000 nowych miejsc pracy w przemyśle marihuany

Marihuana w Kolorado

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do tego, co się stanie w Kolorado po zalegalizowaniu marihuany, informujemy, że nie ma powodów do obaw – jest lepiej niż przed legalizacją.

Osiem miesięcy odkąd Kolorado stało się pierwszym amerykańskim stanem który zalegalizował marihuanę do użytku rekreacyjnego, wyniki sprzedaży są rekordowe. Według najnowszych danych z Departamentu Kolorado, sprzedaż rekreacyjnej trawki wyniosła około 34.100.000 dolarów w sierpniu, dla porównania w lipcu było to 29.300.000 dolarów.

We wrześniu po raz pierwszy sprzedaż rekreacyjnych konopi indyjskich przekroczyła wyniki marihuany medycznej, co oznacza, że eksperyment się udał, i klienci detaliczni przestają korzystać z czarnego rynku.

“Większość dorosłych używa teraz marihuany z tych samych powodów, dla których korzystają z alkoholu. Teraz kiedy jest ona legalna, dostęp do niej jest taki sam jak do alkoholu,” mówi Mason Tvert, dyrektor komunikacji w Marijuana Policy Project. “Dla większości mieszkańców, zakup marihuany w sklepie stał się po prostu normą. Wydaje się, że społeczeństwo już się przyzwyczaiło.“

Wykres powyżej opublikowany przez Washington Post, pokazuje, jak wiele marihuany do celów rekreacyjnych zostało sprzedane w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Efekty po pierwszych sześciu miesiącach po legalizacji, to:

10,6% mniej przestępstw
60% mniej zabójstw
5,6% mniej przestępstw z użyciem przemocy
12-40 milionów dolarów zaoszczędzonych na aresztowaniach
10.000 nowych miejsc pracy w przemyśle marihuany

Czego żałują umierający? – Bronnie Ware, australijska pisarka i pielęgniarka, która przez wiele lat opiekowała się umierającymi ludźmi, w książce „The Top Five Regrets of the Dying” opisuje, czego żałują ludzie pod koniec życia.

1. Szkoda, że nie miałem odwagi być wiernym sobie

Rodzice, społeczeństwo, szkoła uczą nas zasad tego świata, wpajają, jak należy myśleć, czuć, działać. A my, zazwyczaj temu ulegamy, tracąc szansę na to, żeby skontaktować się ze sobą i żyć autentycznie. Na progu śmierci zauważmy ten bolesny fakt.

2. Szkoda, że tak ciężko pracowałem

Na łożu śmierci raczej nikt nie rozpacza z tęsknoty za pracą. Jest raczej odwrotnie, dużo osób dochodzi do wniosku, że w ich życiu zbyt dużo było harówki, rutyny, obowiązków. Wówczas widzimy, że praca była raczej uzależnieniem i więzieniem, sposobem na uniknięcie lęku spowodowanego brakiem poczucia bezpieczeństwa.

3. Szkoda, że nie miałem odwagi, aby wyrazić swoje uczucia

Autentyczne życie w zgodzie ze swoimi uczuciami oznacza, że nie mamy powodu, żeby ich nie wyrażać. Nie musimy się przed tym powstrzymywać. Czujemy i jesteśmy w tym prawdziwi, na bieżąco komunikując w różny sposób nasz stan. Jednak okazuje się, że nie jest to takie proste. Kiedy życie się kończy, żałujemy, że się na to nie odważyliśmy.

4. Szkoda, że nie miałem głębszych relacji

Najgłębiej możemy doświadczyć siebie w bliskości z inną osobą. Gdy tego brak, życie wydaje się pozbawione głębszego sensu. Ludzie zauważają to często dopiero pod koniec życia.

5. Szkoda, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszym

Szczęście jest wyborem, świadomym postanowieniem. Owszem, wymaga samodyscypliny, żeby mieć uważność na to, jakie myśli wybieramy, jakie słowa wypowiadamy, jakie działania podejmujemy. Kiedy ludzie są bliscy śmierci uświadamiają to sobie jasno – że nie pozwolili sobie być szczęśliwymi. Spełniali oczekiwania innych, tkwili w toksycznych wzorcach, brakowało miłości własnej. Żałują, że nie walczyli o swoje szczęście”

Czego żałują umierający?

Bronnie Ware, australijska pisarka i pielęgniarka, która przez wiele lat opiekowała się umierającymi ludźmi, w książce „The Top Five Regrets of the Dying” opisuje, czego żałują ludzie pod koniec życia.

1. Szkoda, że nie miałem odwagi być wiernym sobie

Rodzice, społeczeństwo, szkoła uczą nas zasad tego świata, wpajają, jak należy myśleć, czuć, działać. A my, zazwyczaj temu ulegamy, tracąc szansę na to, żeby skontaktować się ze sobą i żyć autentycznie. Na progu śmierci zauważmy ten bolesny fakt.

2. Szkoda, że tak ciężko pracowałem

Na łożu śmierci raczej nikt nie rozpacza z tęsknoty za pracą. Jest raczej odwrotnie, dużo osób dochodzi do wniosku, że w ich życiu zbyt dużo było harówki, rutyny, obowiązków. Wówczas widzimy, że praca była raczej uzależnieniem i więzieniem, sposobem na uniknięcie lęku spowodowanego brakiem poczucia bezpieczeństwa.

3. Szkoda, że nie miałem odwagi, aby wyrazić swoje uczucia

Autentyczne życie w zgodzie ze swoimi uczuciami oznacza, że nie mamy powodu, żeby ich nie wyrażać. Nie musimy się przed tym powstrzymywać. Czujemy i jesteśmy w tym prawdziwi, na bieżąco komunikując w różny sposób nasz stan. Jednak okazuje się, że nie jest to takie proste. Kiedy życie się kończy, żałujemy, że się na to nie odważyliśmy.

4. Szkoda, że nie miałem głębszych relacji

Najgłębiej możemy doświadczyć siebie w bliskości z inną osobą. Gdy tego brak, życie wydaje się pozbawione głębszego sensu. Ludzie zauważają to często dopiero pod koniec życia.

5. Szkoda, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszym

Szczęście jest wyborem, świadomym postanowieniem. Owszem, wymaga samodyscypliny, żeby mieć uważność na to, jakie myśli wybieramy, jakie słowa wypowiadamy, jakie działania podejmujemy. Kiedy ludzie są bliscy śmierci uświadamiają to sobie jasno – że nie pozwolili sobie być szczęśliwymi. Spełniali oczekiwania innych, tkwili w toksycznych wzorcach, brakowało miłości własnej. Żałują, że nie walczyli o swoje szczęście”

Palenie marihuany w ciąży

Przeszło osiemnaście lat temu miesięcznik naukowy „Pediatrics” opublikował przełomowe badania dotyczące wpływu marihuany na ciążę i dziecko. Choć ich wyniki okazały się punktem zwrotnym w dziedzinie pediatrii – niewiele osób o nich słyszało. Konserwatywnemu światu nauki trudno pogodzić się z faktem, że matki palące konopie w ciąży mogą rodzić zdrowe i inteligentne potomstwo.

Czytaj dalej →