Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

RockStar

Zamieszcza materiały od: 13 czerwca 2013 - 12:00
Ostatnio: 6 sierpnia 2015 - 23:14
  • Materiałów na głównej: 0 z 0
  • Punktów za materiały: 0
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 

Krótko o "patriotach"

Patriotyzm, czy naprawdę wierzycie że to słowo oznacza tylko pamięć o tym co było? Czy myślicie że noszenie koszulek z pustymi sloganami i pisanie na Fejsbuku o tym że pamiętacie bohaterów czyni z was patriotów?

Czytaj dalej →


poczekalnia
Fabryka Umarłych – Wstaje jak co rano, wszędzie słyszę krzyki,
I psów ujadanie  hałasy z fabryki,
Ktoś znowu umiera ktoś znowu się rodzi 
Lecz czy tak naprane to kogoś obchodzi?
I idzie w jedności, nasza banda chora
Z tym jednym marzeniem- doczekać wieczora
Lecz jeśli przetrwamy to nic się nie zmieni 
Jesteśmy skazani na spoczęcie w ziemi…

Ten świat tak pędzący w bezczelnym szaleństwie
Fabryka umarłych , udawane szczęście 
Każdy ma nadzieje że go to ominie
Że go nie dopadną farbowane świnie
Ten świat tak nieznośny nie do wytrzymania
Fabryka umarłych, nauka przetrwania
Każdy ma nadzieje że go to ominie 
Lecz prędzej czy później każdy tutaj ginie 

Kładę się wieczorem za oknem ulica
Brudna zaśmiecona, smutkiem mnie przesyca
Gdzieś trwają pogrzeby, gdzie indziej porody
W łóżku pod pościelą przedmałżeńskie gody
Zasypiamy wszyscy, wciąż tak samo chorzy 
Z myślą  „może jutro wszystko się ułoży”
I tak w naszym życiu nigdy się nie zmieni
To że gdy się skończy, zakopią nas w ziemi

Ten świat tak pędzący w bezczelnym szaleństwie
Fabryka umarłych , udawane szczęście 
Każdy ma nadzieje że go to ominie
Że go nie dopadną farbowane świnie
Ten świat tak nieznośny nie do wytrzymania
Fabryka umarłych, nauka przetrwania
Każdy ma nadzieje że go to ominie 
Lecz prędzej czy później każdy tutaj ginie

Tekst bierze udział konkursie, więc prosze o pomoc, szczegóły na fanpage'u w źródle, wielkie dzięki.

Fabryka Umarłych

Wstaje jak co rano, wszędzie słyszę krzyki,
I psów ujadanie hałasy z fabryki,
Ktoś znowu umiera ktoś znowu się rodzi
Lecz czy tak naprane to kogoś obchodzi?
I idzie w jedności, nasza banda chora
Z tym jednym marzeniem- doczekać wieczora
Lecz jeśli przetrwamy to nic się nie zmieni
Jesteśmy skazani na spoczęcie w ziemi…

Ten świat tak pędzący w bezczelnym szaleństwie
Fabryka umarłych , udawane szczęście
Każdy ma nadzieje że go to ominie
Że go nie dopadną farbowane świnie
Ten świat tak nieznośny nie do wytrzymania
Fabryka umarłych, nauka przetrwania
Każdy ma nadzieje że go to ominie
Lecz prędzej czy później każdy tutaj ginie

Kładę się wieczorem za oknem ulica
Brudna zaśmiecona, smutkiem mnie przesyca
Gdzieś trwają pogrzeby, gdzie indziej porody
W łóżku pod pościelą przedmałżeńskie gody
Zasypiamy wszyscy, wciąż tak samo chorzy
Z myślą „może jutro wszystko się ułoży”
I tak w naszym życiu nigdy się nie zmieni
To że gdy się skończy, zakopią nas w ziemi

Ten świat tak pędzący w bezczelnym szaleństwie
Fabryka umarłych , udawane szczęście
Każdy ma nadzieje że go to ominie
Że go nie dopadną farbowane świnie
Ten świat tak nieznośny nie do wytrzymania
Fabryka umarłych, nauka przetrwania
Każdy ma nadzieje że go to ominie
Lecz prędzej czy później każdy tutaj ginie

Tekst bierze udział konkursie, więc prosze o pomoc, szczegóły na fanpage'u w źródle, wielkie dzięki.

"Przeciw Matce?"  by RockStar – „Przeciw Matce?”

Sterty paragonów walają się po domu,
Bzdury na papierze nie służy to nikomu,
Lasy upadają a biurokracja żyje
Ludzie sami sobie wkładają sznur na szyje!

Nikt już tu nie myśli o dobru planety,
Ważne są pieniądze, wystawne bankiety,
W nowych samochodach zamknięte marzenia,
Miłość to przeżytek niech zginie w płomieniach!

Odpowiedzmy sobie: Czy my tego chcemy?
Zniszczenia planety, dewastacji Ziemi?
Zaprzedania uczuć za doczesne dobra,
Za toczenie wojen przyznajemy nobla?!

Coś bardzo przykrego dzieje się z tym światem,
Ten kto mówi mądrze, zwany jest wariatem,
Większość się poddaje, lecz ja trwam w nadziei,
Na piękniejsze jutro dla mej Matki Ziemi.

"Przeciw Matce?" by RockStar

„Przeciw Matce?”

Sterty paragonów walają się po domu,
Bzdury na papierze nie służy to nikomu,
Lasy upadają a biurokracja żyje
Ludzie sami sobie wkładają sznur na szyje!

Nikt już tu nie myśli o dobru planety,
Ważne są pieniądze, wystawne bankiety,
W nowych samochodach zamknięte marzenia,
Miłość to przeżytek niech zginie w płomieniach!

Odpowiedzmy sobie: Czy my tego chcemy?
Zniszczenia planety, dewastacji Ziemi?
Zaprzedania uczuć za doczesne dobra,
Za toczenie wojen przyznajemy nobla?!

Coś bardzo przykrego dzieje się z tym światem,
Ten kto mówi mądrze, zwany jest wariatem,
Większość się poddaje, lecz ja trwam w nadziei,
Na piękniejsze jutro dla mej Matki Ziemi.

Ebola –

Ebola

Źródło: kwejk
Hipokryzja –

Hipokryzja

Źródło: demotywatory
Książki  –

Książki

Źródło: Besty.pl
Przyjaźń – Zmarł pewien facet. Razem z nim zmarł jego pies.
I oto dusza człowieka, z psem u boku, stoją przed wrotami z napisem ''Raj. Psom wstęp wzbroniony''.
Nie przeszedł człowiek przez te drzwi, poszedł dalej, w nicość. Idzie, po jakimś czasie widzi drugie wrota. Nic nie jest na nich napisane, tylko obok siedzi jakiś starzec. Człowiek podchodzi do niego i zagaja:
- Przepraszam szanownego...
- Święty Piotr jestem.
- A co jest za tymi wrotami?
- Raj.
- A z psem można?
- Oczywiście.
- A tam wcześniej to co to było?
- Piekło. Do raju dochodzą tylko ci, którzy nie porzucają przyjaciół.

Przyjaźń

Zmarł pewien facet. Razem z nim zmarł jego pies.
I oto dusza człowieka, z psem u boku, stoją przed wrotami z napisem ''Raj. Psom wstęp wzbroniony''.
Nie przeszedł człowiek przez te drzwi, poszedł dalej, w nicość. Idzie, po jakimś czasie widzi drugie wrota. Nic nie jest na nich napisane, tylko obok siedzi jakiś starzec. Człowiek podchodzi do niego i zagaja:
- Przepraszam szanownego...
- Święty Piotr jestem.
- A co jest za tymi wrotami?
- Raj.
- A z psem można?
- Oczywiście.
- A tam wcześniej to co to było?
- Piekło. Do raju dochodzą tylko ci, którzy nie porzucają przyjaciół.