Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Szukaj


 

Znalazłem 29 takich materiałów

Czy kościół należy łączyć z państwem?

Jakie argumenty przemawiają za tym, aby te dwie instytucje były ze sobą powiązane? Jak zwykle znajdą się zwolennicy połączenia i oddzielenia ich od siebie. Aby społeczeństwa funkcjonowały na zdrowych zasadach, każda z tych organizacji powinna zajmować się swoimi sprawami niezależnie od drugiej. Padną z pewnością argumenty, że jest całe mnóstwo spraw wspólnych i że nie niemożliwe jest dokonanie całkowitego podziału.

Czytaj dalej →


Z maczetą na korporację - historia pewnego zdjęcia

l_1412004d5aff47bbelomontetuirakayapo.jpg

Niektóre zdjęcia mówią więcej niż 1000 słów. Oto jedno z nich. W 1989 roku przedsiębiorstwo elektryczne Altamira podjęło decyzję o postawieniu tamy na amazońskiej rzece Xingu. Wykorzystanie naturalnych zasobów do produkcji energii i czerpanie z tego profitów często odbywa się czyimś kosztem. W tym wypadku energetyczny gigant zadarł z plemieniem Kayapó.

Czytaj dalej →


Życie w kanałach Bukaresztu

Życie w kanałach Bukaresztu – Bukareszt - stolica Rumunii to miasto słynące ze swej wspaniałej architektury. Jednak pod pięknymi ulicami toczy się zupełnie inne życie. W nieużywanych kanałach mieszkają narkomani i sieroty. To takie małe państwo rządzone przez narkotykowego barona.

Bukareszt - stolica Rumunii to miasto słynące ze swej wspaniałej architektury. Jednak pod pięknymi ulicami toczy się zupełnie inne życie. W nieużywanych kanałach mieszkają narkomani i sieroty. To takie małe państwo rządzone przez narkotykowego króla. 

Czytaj dalej →


Mało znana teoria dotycząca zabójstwa Kennedy'ego

Ile już słyszeliśmy teorii na temat zamachu na prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy'ego? W sprawę wmieszano już agentów KGB, kubańską mafię, a nawet CIA, które pragnęło za wszelką cenę nie dopuścić do ujawnienia przez prezydenta tajnych akt dotyczących UFO... Tymczasem pewne źródła podsuwają jeszcze inną, niezwykle 

intrygującą teorię, o której na pewno jeszcze nie słyszeliście.

Czytaj dalej →


Mało znana teoria dotycząca zabójstwa Kennedy'ego – Seks, kwas i wojny nuklearne - mało znana teoria dotycząca zabójstwa Kennedy'ego
Ile już słyszeliśmy teorii na temat zamachu na prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy'ego? W sprawę wmieszano już agentów KGB, kubańską mafię, a nawet CIA, które pragnęło za wszelką cenę nie dopuścić do ujawnienia przez prezydenta tajnych akt dotyczących UFO... Tymczasem pewne źródła podsuwają jeszcze inną, niezwykle intrygującą teorię, o której na pewno jeszcze nie słyszeliście.

Prezydenckie romanse

Wszyscy biografowie prezydenta Kennedy'ego nie ukrywają, że człowiek ten, niczym gwiazda rocka, cieszył się ogromną ilością zakochanych w nim po uszy „fanek”. O ile politykowi na takim stanowisku raczej nie wypada wdawać się w pozamałżeńskie romanse, Kennedy raczej nie przejmował się konwenansami i korzystał ile tylko mógł z całkiem przyziemnych uroków bycia głową największego mocarstwa na świecie. Słabość do kobiecych wdzięków odziedziczył prawdopodobnie po swoim dziadku - Josephie, który to znany był jako niepoprawny uwodziciel dam z wyższych, hollywoodzkich sfer. Od czasu, kiedy wnuk sławnego lowelasa udał się do burdelu, aby w ramionach prostytutki po raz pierwszy zakosztować fizycznej miłości, John nieustannie wdawał się w romanse i przelotne, oparte głównie na seksie, znajomości z ponętnymi dziewczętami. Jego skłonności do podbojów nie przerwało ani małżeństwo z ukochaną Jackie, ani nawet objęcie przez Johna fotela prezydenckiego. Powiedzmy sobie szczerze - aby wyrwać taką gwiazdę jak Gloria Swanson czy światowego kalibru seks-bombę Marilyn Monroe, potrzeba czegoś więcej niż samych dobrych chęci.
Zblazowani cynicy powiadają, że to, co kobiety kręci, to nie tylko pieniądze, ale i... władza. Są też i takie, dla których romans z najważniejszym mężczyzną w kraju jest czymś więcej niż tylko elektryzującą przygodą. Tak było w przypadku Pinchot Meyer.

Młoda rozwódka do wzięcia

Mary była związana z artystyczną bohemą, malarką i jednocześnie żoną prominentnego pracownika CIA. W 1954 roku do domu położonego w sąsiedztwie państwa Meyer wprowadzili się nowi lokatorzy - senator John F. Kennedy wraz ze swoją małżonką.
Gdy po czterech latach państwo Meyer rozwiedli się, młoda, atrakcyjna rozwódka aż prosiła się o odpowiednią opiekę...


W 1961 roku, kiedy sąsiad-senator był już prezydentem USA, Mary odwiedziła go w Białym Domu. Niewinne spotkanie zaowocowało, jak można było się tego spodziewać, płomiennym romansem. Jednym z wielu, w które Kennedy wdawał się podczas swojej kariery politycznej. Jednak wśród aktorek, gwiazdek i głupiutkich celebrytek, Mary Pinchot Meyer wyróżniała się swoimi „mocami”. Aby je przedstawić, musimy cofnąć się do roku 1938.

Ale kwas!

W tym właśnie czasie Albert Hoffman, szwajcarski naukowiec, pracujący dla koncernu farmaceutycznego Sandoz, w zaciszu swojego laboratorium stworzył lek pobudzający układ oddechowy. Wkrótce jednak sam badacz na własnej skórze przekonał się, że dietyloamid kwasu d-lizergowego ma znacznie większy potencjał Seks, kwas i wojny nuklearne - mało znana teoria dotyczącjako silny środek psychoaktywny, który można wykorzystać w wielu dziedzinach nauki i medycyny. Zanim jednak ktokolwiek wpadł na pomysł jak ten wynalazek wykorzystać, sprawą szybko zainteresowało się CIA, widząc w LSD przyszłość w jego militarnym zastosowaniu. Równocześnie kwas stał się środkiem poszerzającym percepcję tłumów natchnionych pacyfistów oraz filozofów ruchów hippisowskich.

Jednym z nich był Timothy Leary - wyklęty profesor harvardzkiego uniwersytetu, wierzący, że LSD to środek zdolny „pojednać ludzi ze światem” i znacznie poszerzyć ich życie duchowe. Leary stworzył nawet formę organizacji religijnej, gdzie najwyższym sakramentem był kwasowy opłatek...

W latach 60. Leary miał spora grupę oddanych mu fanów, którzy nie tylko podzielali filozofię swego guru, ale i widzieli w LSD lekarstwo na całe zło tego świata. Jedną z idolek i bliskich przyjaciółek tej ikony kontrkultury była... Mary Pinchot Meyer.
Rozwódka miała szalony plan. Dzięki romansowi z Kennedym i co za tym idzie - kontaktom z najbardziej prominentnymi politykami w kraju, kobieta chciała wpłynąć na zmianę losu ludzkości. Plan zakładał podawanie prezydentowi środków psychoaktywnych i przekonywanie go, że konflikt w Wietnamie i prowadzenie Zimnej Wojny należy jak najszybciej zakończyć szukając pokojowych rozwiązań. Tak - pani Meyer wierzyła, że faszerując prezydenta kwasem, można będzie zapobiec wielkiej wojnie nuklearnej!
W późniejszych wywiadach Timothy Leary twierdził, że Mary odwiedzała go, aby pobierać nauki dotyczące prowadzenia sesji z LSD i wykorzystania tego psychodeliku do „prania mózgów” dygnitarzy z Waszyngtonu. Co więcej - Meyer udało się wejść w kontakt z przynajmniej siedmioma politykami, którzy gotowi byli zaopatrywać w LSD najwyżej postawionych urzędników państwowych!

30 terapeutycznych spotkań z prezydentem

Kochanka Johna Kennedy'ego często odwiedzała go w Białym Domu. Takich schadzek było przynajmniej 30. Na większość z nich Mary przynosiła ze sobą niemałą ilość marihuany i LSD. Najwyraźniej albo to wdzięki pani Mayer pozwalały prezydentowi przymknąć oko na takie igranie z ogniem, albo jego zdanie na temat narkotyków było znacznie bardziej rewolucyjne, niż można by przypuszczać... I to wcale nie ze względu na słabość do hulaszczego trybu życia, ale być może dzięki wierze w to, że tego typu substancje można wykorzystać w medycznych terapiach. Mało kto wie, że entuzjastą badań nad LSD był brat prezydenta - senator Robert Kennedy, którego żona wzięła udział w eksperymentalnej terapii leczenia alkoholizmu za pomocą tego właśnie psychodeliku.

Czy te romantyczne "sesje" zainicjowane przez kochankę prezydenta przyniosły jakiś skutek? Trudno powiedzieć. Wiele jednak wskazuje na to, że w ostatnich miesiącach swojego życia Kennedy wyraźnie zmienił swoje nastawienie do prowadzonych przez USA działań zbrojnych. Robert McNamara - ówczesny sekretarz obrony kraju, wyznał, że głowa państwa poważnie rozważała jak najszybsze wycofanie wojsk z Wietnamu, a w październiku 1963 roku Kennedy nakazał wręcz zorganizować powrót do kraju tysiącu amerykańskich żołnierzy.
O zmianach w dotychczasowych poglądach prezydenta ma też świadczyć jego pokojowe przemówienie, które miało miejsce w waszyngtońskim uniwersytecie. To jedno z niewielu wystąpień Kennedy'ego, które w oryginalnej wersji było transmitowane we wszystkich krajach byłego ZSRR!

Dodatkowo, po ośmiu latach ciężkich negocjacji, udało się dojść do porozumienia pomiędzy USA, Wielką Brytanią i Związkiem Radzieckim w sprawie testów nuklearnych. Kennedy mocno agitował za zaniechaniem przeprowadzania „próbnych eksplozji” przez mocarstwa. Ostatecznie w sierpniu 1963 roku wprowadzony został zakaz testów tej broni.

Za dużo wiedziała?

Kiedy John F. Kennedy zakończył swój żywot z odstrzeloną połową głowy, Mary od razu skontaktowała się z Learym. Według niego, zapłakana Meyer miała wówczas powiedzieć: „Nie mogli go już dłużej kontrolować. Tak szybko się zmieniał. Oni wszystko zataili. Muszę jak najszybciej cię zobaczyć. Boję się. Uważaj na siebie.” Wielu biografów tajemniczej kochanki prezydenta twierdzi, że Kennedy traktował ją w szczególny sposób. Niezależnie od tego, czy powodem takiego stanu rzeczy był regularnie spożywany przez parę podczas schadzek kwas, dużo wskazuje na to, że prezydent mógł dzielić się z Meyer poufnymi informacjami, które raczej nie powinny ujrzeć światła dziennego.
I nie ujrzały. W październiku 1964 roku, prawie rok po zamachu na Kennedy'ego, Mary Meyer została poczęstowana z bliskiej odległości dwoma kulami w tył głowy przez nieznanego napastnika (jedyny podejrzany dość szybko został uniewinniony).

Mało znana teoria dotycząca zabójstwa Kennedy'ego

Seks, kwas i wojny nuklearne - mało znana teoria dotycząca zabójstwa Kennedy'ego
Ile już słyszeliśmy teorii na temat zamachu na prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy'ego? W sprawę wmieszano już agentów KGB, kubańską mafię, a nawet CIA, które pragnęło za wszelką cenę nie dopuścić do ujawnienia przez prezydenta tajnych akt dotyczących UFO... Tymczasem pewne źródła podsuwają jeszcze inną, niezwykle intrygującą teorię, o której na pewno jeszcze nie słyszeliście.

Prezydenckie romanse

Wszyscy biografowie prezydenta Kennedy'ego nie ukrywają, że człowiek ten, niczym gwiazda rocka, cieszył się ogromną ilością zakochanych w nim po uszy „fanek”. O ile politykowi na takim stanowisku raczej nie wypada wdawać się w pozamałżeńskie romanse, Kennedy raczej nie przejmował się konwenansami i korzystał ile tylko mógł z całkiem przyziemnych uroków bycia głową największego mocarstwa na świecie. Słabość do kobiecych wdzięków odziedziczył prawdopodobnie po swoim dziadku - Josephie, który to znany był jako niepoprawny uwodziciel dam z wyższych, hollywoodzkich sfer. Od czasu, kiedy wnuk sławnego lowelasa udał się do burdelu, aby w ramionach prostytutki po raz pierwszy zakosztować fizycznej miłości, John nieustannie wdawał się w romanse i przelotne, oparte głównie na seksie, znajomości z ponętnymi dziewczętami. Jego skłonności do podbojów nie przerwało ani małżeństwo z ukochaną Jackie, ani nawet objęcie przez Johna fotela prezydenckiego. Powiedzmy sobie szczerze - aby wyrwać taką gwiazdę jak Gloria Swanson czy światowego kalibru seks-bombę Marilyn Monroe, potrzeba czegoś więcej niż samych dobrych chęci.
Zblazowani cynicy powiadają, że to, co kobiety kręci, to nie tylko pieniądze, ale i... władza. Są też i takie, dla których romans z najważniejszym mężczyzną w kraju jest czymś więcej niż tylko elektryzującą przygodą. Tak było w przypadku Pinchot Meyer.

Młoda rozwódka do wzięcia

Mary była związana z artystyczną bohemą, malarką i jednocześnie żoną prominentnego pracownika CIA. W 1954 roku do domu położonego w sąsiedztwie państwa Meyer wprowadzili się nowi lokatorzy - senator John F. Kennedy wraz ze swoją małżonką.
Gdy po czterech latach państwo Meyer rozwiedli się, młoda, atrakcyjna rozwódka aż prosiła się o odpowiednią opiekę...


W 1961 roku, kiedy sąsiad-senator był już prezydentem USA, Mary odwiedziła go w Białym Domu. Niewinne spotkanie zaowocowało, jak można było się tego spodziewać, płomiennym romansem. Jednym z wielu, w które Kennedy wdawał się podczas swojej kariery politycznej. Jednak wśród aktorek, gwiazdek i głupiutkich celebrytek, Mary Pinchot Meyer wyróżniała się swoimi „mocami”. Aby je przedstawić, musimy cofnąć się do roku 1938.

Ale kwas!

W tym właśnie czasie Albert Hoffman, szwajcarski naukowiec, pracujący dla koncernu farmaceutycznego Sandoz, w zaciszu swojego laboratorium stworzył lek pobudzający układ oddechowy. Wkrótce jednak sam badacz na własnej skórze przekonał się, że dietyloamid kwasu d-lizergowego ma znacznie większy potencjał Seks, kwas i wojny nuklearne - mało znana teoria dotyczącjako silny środek psychoaktywny, który można wykorzystać w wielu dziedzinach nauki i medycyny. Zanim jednak ktokolwiek wpadł na pomysł jak ten wynalazek wykorzystać, sprawą szybko zainteresowało się CIA, widząc w LSD przyszłość w jego militarnym zastosowaniu. Równocześnie kwas stał się środkiem poszerzającym percepcję tłumów natchnionych pacyfistów oraz filozofów ruchów hippisowskich.

Jednym z nich był Timothy Leary - wyklęty profesor harvardzkiego uniwersytetu, wierzący, że LSD to środek zdolny „pojednać ludzi ze światem” i znacznie poszerzyć ich życie duchowe. Leary stworzył nawet formę organizacji religijnej, gdzie najwyższym sakramentem był kwasowy opłatek...

W latach 60. Leary miał spora grupę oddanych mu fanów, którzy nie tylko podzielali filozofię swego guru, ale i widzieli w LSD lekarstwo na całe zło tego świata. Jedną z idolek i bliskich przyjaciółek tej ikony kontrkultury była... Mary Pinchot Meyer.
Rozwódka miała szalony plan. Dzięki romansowi z Kennedym i co za tym idzie - kontaktom z najbardziej prominentnymi politykami w kraju, kobieta chciała wpłynąć na zmianę losu ludzkości. Plan zakładał podawanie prezydentowi środków psychoaktywnych i przekonywanie go, że konflikt w Wietnamie i prowadzenie Zimnej Wojny należy jak najszybciej zakończyć szukając pokojowych rozwiązań. Tak - pani Meyer wierzyła, że faszerując prezydenta kwasem, można będzie zapobiec wielkiej wojnie nuklearnej!
W późniejszych wywiadach Timothy Leary twierdził, że Mary odwiedzała go, aby pobierać nauki dotyczące prowadzenia sesji z LSD i wykorzystania tego psychodeliku do „prania mózgów” dygnitarzy z Waszyngtonu. Co więcej - Meyer udało się wejść w kontakt z przynajmniej siedmioma politykami, którzy gotowi byli zaopatrywać w LSD najwyżej postawionych urzędników państwowych!

30 terapeutycznych spotkań z prezydentem

Kochanka Johna Kennedy'ego często odwiedzała go w Białym Domu. Takich schadzek było przynajmniej 30. Na większość z nich Mary przynosiła ze sobą niemałą ilość marihuany i LSD. Najwyraźniej albo to wdzięki pani Mayer pozwalały prezydentowi przymknąć oko na takie igranie z ogniem, albo jego zdanie na temat narkotyków było znacznie bardziej rewolucyjne, niż można by przypuszczać... I to wcale nie ze względu na słabość do hulaszczego trybu życia, ale być może dzięki wierze w to, że tego typu substancje można wykorzystać w medycznych terapiach. Mało kto wie, że entuzjastą badań nad LSD był brat prezydenta - senator Robert Kennedy, którego żona wzięła udział w eksperymentalnej terapii leczenia alkoholizmu za pomocą tego właśnie psychodeliku.

Czy te romantyczne "sesje" zainicjowane przez kochankę prezydenta przyniosły jakiś skutek? Trudno powiedzieć. Wiele jednak wskazuje na to, że w ostatnich miesiącach swojego życia Kennedy wyraźnie zmienił swoje nastawienie do prowadzonych przez USA działań zbrojnych. Robert McNamara - ówczesny sekretarz obrony kraju, wyznał, że głowa państwa poważnie rozważała jak najszybsze wycofanie wojsk z Wietnamu, a w październiku 1963 roku Kennedy nakazał wręcz zorganizować powrót do kraju tysiącu amerykańskich żołnierzy.
O zmianach w dotychczasowych poglądach prezydenta ma też świadczyć jego pokojowe przemówienie, które miało miejsce w waszyngtońskim uniwersytecie. To jedno z niewielu wystąpień Kennedy'ego, które w oryginalnej wersji było transmitowane we wszystkich krajach byłego ZSRR!

Dodatkowo, po ośmiu latach ciężkich negocjacji, udało się dojść do porozumienia pomiędzy USA, Wielką Brytanią i Związkiem Radzieckim w sprawie testów nuklearnych. Kennedy mocno agitował za zaniechaniem przeprowadzania „próbnych eksplozji” przez mocarstwa. Ostatecznie w sierpniu 1963 roku wprowadzony został zakaz testów tej broni.

Za dużo wiedziała?

Kiedy John F. Kennedy zakończył swój żywot z odstrzeloną połową głowy, Mary od razu skontaktowała się z Learym. Według niego, zapłakana Meyer miała wówczas powiedzieć: „Nie mogli go już dłużej kontrolować. Tak szybko się zmieniał. Oni wszystko zataili. Muszę jak najszybciej cię zobaczyć. Boję się. Uważaj na siebie.” Wielu biografów tajemniczej kochanki prezydenta twierdzi, że Kennedy traktował ją w szczególny sposób. Niezależnie od tego, czy powodem takiego stanu rzeczy był regularnie spożywany przez parę podczas schadzek kwas, dużo wskazuje na to, że prezydent mógł dzielić się z Meyer poufnymi informacjami, które raczej nie powinny ujrzeć światła dziennego.
I nie ujrzały. W październiku 1964 roku, prawie rok po zamachu na Kennedy'ego, Mary Meyer została poczęstowana z bliskiej odległości dwoma kulami w tył głowy przez nieznanego napastnika (jedyny podejrzany dość szybko został uniewinniony).

Hipisowski Raj- Urugwaj.

“The Economist” ogłosił Urugwaj krajem roku: według analityków tygodnika to państwo “odważne, liberalne i lubiące dobrą zabawę”. Do tak wysokiej oceny z pewnością przyczyniła się przyjazna polityka społeczna, a także legalizacja marihuany i uprawomocnienie małżeństw homoseksualnych. Jednak największą sympatią cieszy się urugwajski prezydent – José Mujica, który jeździ starym garbusem i utrzymuje się z uprawy chryzantem. Ale czy to wszystko? Prześwietlamy Urugwaj.

Czytaj dalej →


Peru. 2 miliony osób będzie miało dostęp do prądu z paneli słonecznych – Peruwiański minister energetyki i Górnictwa Jorge Merino zapowiedział, że do 2016 roku 9% mieszkańców kraju będzie miało dostęp do energii elektrycznej. Nowoczesny program przygotowany przez rząd, skierowany jest przede wszystkim do najuboższych mieszkańców Peru, którzy do dziś używają lamp naftowych i wydają pieniądze na paliwo, które podczas spalania wytwarza szkodliwe dla zdrowia związki. W tym celu państwo planuje zainstalować 12 500 paneli słonecznych, które dostarczą energię do 500 000 gospodarstw domowych. Dzięki temu dostęp do prądu będą miały 2 miliony osób.

Peru. 2 miliony osób będzie miało dostęp do prądu z paneli słonecznych

Peruwiański minister energetyki i Górnictwa Jorge Merino zapowiedział, że do 2016 roku 9% mieszkańców kraju będzie miało dostęp do energii elektrycznej. Nowoczesny program przygotowany przez rząd, skierowany jest przede wszystkim do najuboższych mieszkańców Peru, którzy do dziś używają lamp naftowych i wydają pieniądze na paliwo, które podczas spalania wytwarza szkodliwe dla zdrowia związki. W tym celu państwo planuje zainstalować 12 500 paneli słonecznych, które dostarczą energię do 500 000 gospodarstw domowych. Dzięki temu dostęp do prądu będą miały 2 miliony osób.

List z Ameryki – Pięćdziesiąt siedem milionów Amerykanów wysłało w ubiegłym tygodniu list do Europejczyków, którego prawie nikt w Polsce nie zauważył. Nadawcy to celebryci – m.in. Susan Sarandon, Robert Kennedy jr czy Tommy Hilfiger – oraz kilkadziesiąt organizacji konsumenckich, rolniczych, rodzinnych i naukowych, mających łącznie blisko sześćdziesiąt milionów członków. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek dostał list od tak wielu osób naraz. I Państwo pewnie też nie.

Rozumiem, że ostatnio wybory były najważniejsze. Ale szczęśliwie mamy je za sobą i znów możemy się zająć tym, co będzie ważne nie tylko w tym tygodniu, tym roku i tej dekadzie, ale o wiele dłużej. List pięćdziesięciu siedmiu milionów – jak się łatwo domyślić – dotyczy takiej sprawy.

Rzecz w tym, że toczą się i krok po kroku zmierzają do finału unijno-amerykańskie rozmowy na temat tzw. TTIP, czyli transatlantyckiej strefy wolnego handlu. Idea jest wspaniała, ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

My niestety tych szczegółów nie znamy, bo rozmowy toczą się w ścisłej tajemnicy – podobnie jak kiedyś w sprawie ACTA. Wiadomo jednak, że jednym z kluczowych tematów jest rolnictwo, a konkretnie swoboda obrotu produktami i technologiami rolnymi, czyli głównie żywnością. W tym żywnością zawierającą GMO, czyli organizmy modyfikowane genetycznie.

I tu jest pies pogrzebany. Bo strefa wolnego handlu to obszar jednolitych standardów, a europejskie i amerykańskie standardy w sprawie GMO różnią się istotnie. Najkrócej rzecz ujmując: my w Europie jesteśmy dużo bardziej sceptyczni, ostrożni i nieufni wobec GMO. Bronimy się przed genetycznie modyfikowaną żywnością, znakujemy ją, ograniczamy uprawy i import, a Amerykanie już przegrali walkę z koncernami biotechnologicznymi, rolnymi i spożywczymi. Teraz przestrzegają nas przed skutkami przyjęcia w Europie pod płaszczykiem TTIP amerykańskich reguł.

Argumentów i niepokojących wniosków z amerykańskich doświadczeń w sprawie GMO jest wiele. Warto je poznać, przemyśleć i przedyskutować, zanim gotowy, pracowicie wynegocjowany TTIP wyskoczy jak diabeł z pudełka.

Nie ma wielkiego sensu, żebym Państwu te argumenty przytaczał. Bardzo jednak zachęcam do przeczytania listu. Nie tylko dlatego, że listy wypada czytać, gdy się je otrzymuje. Zwłaszcza od tak licznej grupy. Przede wszystkim dlatego, że medialna debata na temat GMO toczy się pod ogromną prawną, PR-owską, ekonomiczną i korupcyjną presją zainteresowanych koncernów. Niezbyt często mamy więc okazję poznać stanowisko ostrożnościowe z pierwszej ręki, czyli bez zniekształceń. 

List po angielsku:
http://www.theecologist.org/blogs_and_comments/commentators/2632105/living_with_gmos_a_letter_from_america.html 

List tłumaczony:
http://www.icppc.pl/antygmo/2014/11/zycie-z-gmo-list-z-ameryki/

List z Ameryki

Pięćdziesiąt siedem milionów Amerykanów wysłało w ubiegłym tygodniu list do Europejczyków, którego prawie nikt w Polsce nie zauważył. Nadawcy to celebryci – m.in. Susan Sarandon, Robert Kennedy jr czy Tommy Hilfiger – oraz kilkadziesiąt organizacji konsumenckich, rolniczych, rodzinnych i naukowych, mających łącznie blisko sześćdziesiąt milionów członków. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek dostał list od tak wielu osób naraz. I Państwo pewnie też nie.

Rozumiem, że ostatnio wybory były najważniejsze. Ale szczęśliwie mamy je za sobą i znów możemy się zająć tym, co będzie ważne nie tylko w tym tygodniu, tym roku i tej dekadzie, ale o wiele dłużej. List pięćdziesięciu siedmiu milionów – jak się łatwo domyślić – dotyczy takiej sprawy.

Rzecz w tym, że toczą się i krok po kroku zmierzają do finału unijno-amerykańskie rozmowy na temat tzw. TTIP, czyli transatlantyckiej strefy wolnego handlu. Idea jest wspaniała, ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

My niestety tych szczegółów nie znamy, bo rozmowy toczą się w ścisłej tajemnicy – podobnie jak kiedyś w sprawie ACTA. Wiadomo jednak, że jednym z kluczowych tematów jest rolnictwo, a konkretnie swoboda obrotu produktami i technologiami rolnymi, czyli głównie żywnością. W tym żywnością zawierającą GMO, czyli organizmy modyfikowane genetycznie.

I tu jest pies pogrzebany. Bo strefa wolnego handlu to obszar jednolitych standardów, a europejskie i amerykańskie standardy w sprawie GMO różnią się istotnie. Najkrócej rzecz ujmując: my w Europie jesteśmy dużo bardziej sceptyczni, ostrożni i nieufni wobec GMO. Bronimy się przed genetycznie modyfikowaną żywnością, znakujemy ją, ograniczamy uprawy i import, a Amerykanie już przegrali walkę z koncernami biotechnologicznymi, rolnymi i spożywczymi. Teraz przestrzegają nas przed skutkami przyjęcia w Europie pod płaszczykiem TTIP amerykańskich reguł.

Argumentów i niepokojących wniosków z amerykańskich doświadczeń w sprawie GMO jest wiele. Warto je poznać, przemyśleć i przedyskutować, zanim gotowy, pracowicie wynegocjowany TTIP wyskoczy jak diabeł z pudełka.

Nie ma wielkiego sensu, żebym Państwu te argumenty przytaczał. Bardzo jednak zachęcam do przeczytania listu. Nie tylko dlatego, że listy wypada czytać, gdy się je otrzymuje. Zwłaszcza od tak licznej grupy. Przede wszystkim dlatego, że medialna debata na temat GMO toczy się pod ogromną prawną, PR-owską, ekonomiczną i korupcyjną presją zainteresowanych koncernów. Niezbyt często mamy więc okazję poznać stanowisko ostrożnościowe z pierwszej ręki, czyli bez zniekształceń.

List po angielsku:
http://www.theecologist.org/blogs_and_comments/commentators/2632105/living_with_gmos_a_letter_from_america.html

List tłumaczony:
http://www.icppc.pl/antygmo/2014/11/zycie-z-gmo-list-z-ameryki/

A gdyby tak wszystkie dragi były legalne?

Narkotyki to zło i nie powinny być legalne - powtarzamy niczym mantrę. Tu najczęściej wyciągamy najcięższy z argumentów - „no bo przecież dzieci trzeba chronić!”. Spokojnie – niezależnie od tego, czy dragi będą legalne, czy też nie, nasze dorastające latorośle i tak będą miały do narkotyków dostęp.

Czytaj dalej →


Think outside the box. – Coraz częściej zadaję sobie pytanie: "dokąd ten świat podąża?". Postępowa Europa próbuje nam wmówić wiele rzeczy. Nie wiem czy wiecie, ale marchewka to owoc, ślimak jest rybą itd. Jeśli myślisz inaczej- uważaj. Możesz być uważany za osobę niepostępową. :P Dobrze, koniec żartów. Zaczynamy. 


 Podane we wstępie przykłady to tylko kropla w morzu absurdów, które nam narzuca UE. 

Homoseksualizm

Próbuje się zatrzeć granicę pomiędzy kobietą a mężczyzną. Model rodziny również uległ zniekształceniu. Nie wyobrażam sobie zakazu mówienia "mamo" i "tato". Jak wyobrażacie sobie świat, gdzie dwóch przedstawicieli tej samej płci będzie adoptowało dzieci? Dla mnie jest to chore i absurdalne. W jaki sposób dwóch tatusiów będzie mogło porozmawiać ze swoją nastoletnią córką o jej dorastaniu? Jaki model rodziny będzie mieć dziecko wychowane w takim związku? Dążymy do samozagłady. Do tego te parady... Jeśli jesteś homo- dobrze. Zachowaj to dla siebie. Nie musisz wychodzić na ulicę i krzyczeć o tym wszystkim ludziom. 
Jeżeli to jest postęp- ja wysiadam na najbliższym przystanku. Możesz mnie nazwać homofobem, katolem czy jak jeszcze chcesz. Ja po prostu bronię swoich zasad, które uważam za normalne i zdania w tej kwestii nie zmienię.

Edukacja seksualna 


Wychowanie do życia w rodzinie? Ok. Może być to przydatne o ile będzie prowadzone przez osoby do tego przygotowane. Głupotą jest wg. mnie prowadzenie tych zajęć przez np. zakonnice i w tak wczesnym wieku dzieci. Dajmy im czas na zabawę zabawkami. Wiedza co to jest prezerwatywa i do czego się jej używa nie jest im potrzebna w tym wieku. 

Równouprawnienie

Często w mediach jest głośno o dyskryminacji kobiet. Pojawiają się głosy, że kobiety są gorzej traktowane od mężczyzn, mniej zarabiają, nie mają takiego przebicia w polityce itd. Zatem drogie feministki: jeżeli już walczycie o to swoje równouprawnienie, to przyjmijcie na swoje barki wszystko co się z tym wiąże. Ktoś kiedyś powiedział: "Równouprawnienie kończy się w momencie gdy trzeba wnieść zakupy na dziesiąte piętro.". 

Muzyka

Ile to razy po włączeniu radia słyszymy setny raz ten sam kawałek? Czy na świecie istnieje tylko 30 utworów? Dlaczego nie promujemy naszych artystów? Mamy tak wspaniałe zespoły, które nie mogą się przebić przez masówkę.  Lepiej puścić jakiegoś anglojęzycznego gniota? Nie ma się co dziwić, że później poziom muzyczny spada drastycznie w dół, a dobre zespoły są znane tylko w bardzo wąskim gronie odbiorców. 

Polityka

Politycy mają nas za bandę idiotów. Te same twarze, świnie wciąż przy korycie. Niestety jest w tym trochę i naszej winy. Wygodniej jest siedzieć na tyłku i nic nie robić. "Co ja mogę zrobić? Mój głos niczego nie zmieni." Wiesz co? Masz rację. Twój głos niczego nie zmieni. Pomyśl jednak, że takie same myśli ma w głowie spora ilość Polaków. Twój głos w pojedynkę nie ma szans. Jeśli jednak połączy się z kilkoma tysiącamy innych głosów- każdy z nich zyskuje znaczenie. Pewnie i tak to przeczytasz i olejesz. Po co się wysilać? Inni zrobią wszystko za Ciebie. Przecież Tobie jest dobrze. Masz dobre warunki w domu, zarabiasz tyle, że co miesiąc możesz odłożyć sporo gotówki, służba zdrowia działa wyśmienicie. Wszystko jest tak jak być powinno. Tylko później nie narzekaj, że coś jednak nie jest tak. 

Niewolnictwo

Zapewne większości z Was kojarzy się to ze starożytnością. "Niewolnictwa przecież nie ma w Polsce". Zatem jak nazwiemy ciężką pracę za marne wynagrodzenie? Czy nie jest to forma wyzysku i ukrytego niewolnictwa? Wiele rodzin żyje na skraju nędzy. Nic się jednak z tym nie robi. Państwo ma ważniejsze rzeczy na głowie od dobra obywateli. 


Źródło:
http://raaf115.blogspot.com/2014/11/postep.html

Think outside the box.

Coraz częściej zadaję sobie pytanie: "dokąd ten świat podąża?". Postępowa Europa próbuje nam wmówić wiele rzeczy. Nie wiem czy wiecie, ale marchewka to owoc, ślimak jest rybą itd. Jeśli myślisz inaczej- uważaj. Możesz być uważany za osobę niepostępową. :P Dobrze, koniec żartów. Zaczynamy.


Podane we wstępie przykłady to tylko kropla w morzu absurdów, które nam narzuca UE.

Homoseksualizm

Próbuje się zatrzeć granicę pomiędzy kobietą a mężczyzną. Model rodziny również uległ zniekształceniu. Nie wyobrażam sobie zakazu mówienia "mamo" i "tato". Jak wyobrażacie sobie świat, gdzie dwóch przedstawicieli tej samej płci będzie adoptowało dzieci? Dla mnie jest to chore i absurdalne. W jaki sposób dwóch tatusiów będzie mogło porozmawiać ze swoją nastoletnią córką o jej dorastaniu? Jaki model rodziny będzie mieć dziecko wychowane w takim związku? Dążymy do samozagłady. Do tego te parady... Jeśli jesteś homo- dobrze. Zachowaj to dla siebie. Nie musisz wychodzić na ulicę i krzyczeć o tym wszystkim ludziom.
Jeżeli to jest postęp- ja wysiadam na najbliższym przystanku. Możesz mnie nazwać homofobem, katolem czy jak jeszcze chcesz. Ja po prostu bronię swoich zasad, które uważam za normalne i zdania w tej kwestii nie zmienię.

Edukacja seksualna


Wychowanie do życia w rodzinie? Ok. Może być to przydatne o ile będzie prowadzone przez osoby do tego przygotowane. Głupotą jest wg. mnie prowadzenie tych zajęć przez np. zakonnice i w tak wczesnym wieku dzieci. Dajmy im czas na zabawę zabawkami. Wiedza co to jest prezerwatywa i do czego się jej używa nie jest im potrzebna w tym wieku.

Równouprawnienie

Często w mediach jest głośno o dyskryminacji kobiet. Pojawiają się głosy, że kobiety są gorzej traktowane od mężczyzn, mniej zarabiają, nie mają takiego przebicia w polityce itd. Zatem drogie feministki: jeżeli już walczycie o to swoje równouprawnienie, to przyjmijcie na swoje barki wszystko co się z tym wiąże. Ktoś kiedyś powiedział: "Równouprawnienie kończy się w momencie gdy trzeba wnieść zakupy na dziesiąte piętro.".

Muzyka

Ile to razy po włączeniu radia słyszymy setny raz ten sam kawałek? Czy na świecie istnieje tylko 30 utworów? Dlaczego nie promujemy naszych artystów? Mamy tak wspaniałe zespoły, które nie mogą się przebić przez masówkę. Lepiej puścić jakiegoś anglojęzycznego gniota? Nie ma się co dziwić, że później poziom muzyczny spada drastycznie w dół, a dobre zespoły są znane tylko w bardzo wąskim gronie odbiorców.

Polityka

Politycy mają nas za bandę idiotów. Te same twarze, świnie wciąż przy korycie. Niestety jest w tym trochę i naszej winy. Wygodniej jest siedzieć na tyłku i nic nie robić. "Co ja mogę zrobić? Mój głos niczego nie zmieni." Wiesz co? Masz rację. Twój głos niczego nie zmieni. Pomyśl jednak, że takie same myśli ma w głowie spora ilość Polaków. Twój głos w pojedynkę nie ma szans. Jeśli jednak połączy się z kilkoma tysiącamy innych głosów- każdy z nich zyskuje znaczenie. Pewnie i tak to przeczytasz i olejesz. Po co się wysilać? Inni zrobią wszystko za Ciebie. Przecież Tobie jest dobrze. Masz dobre warunki w domu, zarabiasz tyle, że co miesiąc możesz odłożyć sporo gotówki, służba zdrowia działa wyśmienicie. Wszystko jest tak jak być powinno. Tylko później nie narzekaj, że coś jednak nie jest tak.

Niewolnictwo

Zapewne większości z Was kojarzy się to ze starożytnością. "Niewolnictwa przecież nie ma w Polsce". Zatem jak nazwiemy ciężką pracę za marne wynagrodzenie? Czy nie jest to forma wyzysku i ukrytego niewolnictwa? Wiele rodzin żyje na skraju nędzy. Nic się jednak z tym nie robi. Państwo ma ważniejsze rzeczy na głowie od dobra obywateli.


Źródło:
http://raaf115.blogspot.com/2014/11/postep.html