Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Szukaj


 

Znalazłem 7 takich materiałów

Starsi ludzie z domu opieki odtwarzają okładki albumów

318371602497150189961748.jpeg

Z powodu koronawirusa - starsze osoby są jedną z grup dotkniętych najbardziej samotnością i wykluczeniem. Każda inicjatywa, która wiąże się z wrzuceniem do ich życia pewnej radości, wydaje się warta podzielenia się tym ze światem.

Dom opieki w Edgware w Anglii wymyślił dobry sposób, aby pomóc mieszkańcom spędzić czas podczas pandemii COVID-19.

Jeden z pracowników - Robert Speker, pracownik socjalny centrum, zachęcał mieszkańców do podjęcia wyzwania, czyli odtworzenia jednych z najbardziej klasycznych okładek albumów wszechczasów.

Zobaczcie co Im wyszło.

Czytaj dalej →


Fast food i astma

Naukowcy nowozelandzcy i brytyjscy ostrzegają: jedzenie fast foodów przez dzieci z egzemą i astmą może spotęgować objawy choroby. W Polsce na astmę oskrzelową cierpi co dziesiąte dziecko oraz co dwudziesty dorosły Polak. Szacuje się jednak, że na astmę może w Polsce chorować nawet 4 miliony osób. Ponadto u dzieci oraz osób do 40 lat astma jest obecnie najczęściej spotykaną chorobą przewlekłą i przyczyną inwalidztwa.

Czytaj dalej →


Napoje gazowane jako pestycydy – Kilka lat temu w mediach pojawiła się informacja o tym, że rolnicy w Indiach zamiast pestycydów używają Coca-Coli i Pepsi. Napoje gazowane okazały się dużo tańsze, a jednocześnie równie skuteczne w walce ze szkodnikami i chwastami. 

Do dnia dzisiejszego spotykamy się z różnymi opiniami na temat tego, dlaczego takie właśnie działanie mają – bądź co bądź – produkty spożywcze.

Niektórzy przypisują je kwasowi fosforowemu, zawartemu w tych napojach. Jest on stosowany w nich jako regulator kwasowości. Wiemy jednak, że poza przemysłem spożywczym, kwas fosforowy jest między innymi składnikiem odrdzewiaczy, stosowany jest również do odkamieniania armatury w ciepłownictwie lub jako płyn do lutowania. Nie bez powodu więc, niektórzy z nas widzą więcej zastosowań dla coli i pepsi, niż tylko napój do obiadu, czy chwila orzeźwienia. Z pomocą coca-coli niektórzy myją zderzaki w samochodzie lub betonową podłogę w garażu. Dzieje się tak, ponieważ oprócz kwasu fosforowego specyficzne właściwości napoju w trakcie czyszczenia wspomaga efekt karbonatyzacji a więc, tzw. degradacji chemicznej, która rozpoczyna swój proces dzięki wysokiej zawartości dwutlenku węgla.

Skoro napoje te mają tak szerokie zastosowanie, dlaczego nie miałyby poradzić sobie ze szkodnikami na polach uprawnych?

Inne wytłumaczenie tak niecodziennego zastosowania napojów gazowanych przy uprawach roślin, skupia się jednak na wysokiej zawartości cukru. Niektórzy specjaliści uważają, że to cukier przyciąga owady pożyteczne, które pomagają chronić uprawy. Z kolei, jeszcze inną teorią jest ta, według której wysoka zawartość cukru w napojach podnosi odporność roślin, dzięki czemu plony są zdrowsze.

Miejmy nadzieję, że doczekamy się odpowiednich badań i kiedyś będziemy mogli jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy napoje gazowane faktycznie mogą wykazywać działanie podobne do pestycydów.

źródła:

- http://news.bbc.co.uk/2/hi/south_asia/3977351.stm

- http://www.youtube.com/watch?v=4fpEgurO-ec

- http://www.naturalnews.com/News_000590_Coke_Pepsi_pesticides.html

- http://www.businessweek.com/stories/2006-08-23/behind-the-coke-pepsi-pesticide-scare

Napoje gazowane jako pestycydy

Kilka lat temu w mediach pojawiła się informacja o tym, że rolnicy w Indiach zamiast pestycydów używają Coca-Coli i Pepsi. Napoje gazowane okazały się dużo tańsze, a jednocześnie równie skuteczne w walce ze szkodnikami i chwastami.

Do dnia dzisiejszego spotykamy się z różnymi opiniami na temat tego, dlaczego takie właśnie działanie mają – bądź co bądź – produkty spożywcze.

Niektórzy przypisują je kwasowi fosforowemu, zawartemu w tych napojach. Jest on stosowany w nich jako regulator kwasowości. Wiemy jednak, że poza przemysłem spożywczym, kwas fosforowy jest między innymi składnikiem odrdzewiaczy, stosowany jest również do odkamieniania armatury w ciepłownictwie lub jako płyn do lutowania. Nie bez powodu więc, niektórzy z nas widzą więcej zastosowań dla coli i pepsi, niż tylko napój do obiadu, czy chwila orzeźwienia. Z pomocą coca-coli niektórzy myją zderzaki w samochodzie lub betonową podłogę w garażu. Dzieje się tak, ponieważ oprócz kwasu fosforowego specyficzne właściwości napoju w trakcie czyszczenia wspomaga efekt karbonatyzacji a więc, tzw. degradacji chemicznej, która rozpoczyna swój proces dzięki wysokiej zawartości dwutlenku węgla.

Skoro napoje te mają tak szerokie zastosowanie, dlaczego nie miałyby poradzić sobie ze szkodnikami na polach uprawnych?

Inne wytłumaczenie tak niecodziennego zastosowania napojów gazowanych przy uprawach roślin, skupia się jednak na wysokiej zawartości cukru. Niektórzy specjaliści uważają, że to cukier przyciąga owady pożyteczne, które pomagają chronić uprawy. Z kolei, jeszcze inną teorią jest ta, według której wysoka zawartość cukru w napojach podnosi odporność roślin, dzięki czemu plony są zdrowsze.

Miejmy nadzieję, że doczekamy się odpowiednich badań i kiedyś będziemy mogli jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy napoje gazowane faktycznie mogą wykazywać działanie podobne do pestycydów.

źródła:

- http://news.bbc.co.uk/2/hi/south_asia/3977351.stm

- http://www.youtube.com/watch?v=4fpEgurO-ec

- http://www.naturalnews.com/News_000590_Coke_Pepsi_pesticides.html

- http://www.businessweek.com/stories/2006-08-23/behind-the-coke-pepsi-pesticide-scare

Dasz się nabrać? – Klienci często wprowadzani są w błąd przez słowa używane na opakowaniach produktów. Rzucające się w oczy napisy „bezglutenowe”, „naturalne”, „zawiera przeciwutleniacze” mają sprawić, że produkt wydaje się zdrowy, dzięki czemu chętniej wybierzemy go spośród innych. A my często dajemy się na to nabierać pomimo ogólnie rosnącej świadomości jako konsumentów.               

Jak mówi autor badań, dr Temple Northup z Uniwersytetu w Houston, terminy te stosuje się czysto marketingowo, mają sprawić, że nasz umysł przyjmie dany produkt za zdrowy i zrezygnuje z doszukiwania się tych mniej zdrowych składników. Co gorsza, wpływ takich słów bywa tak silny, że zdarza się, iż ignorujemy przez to wnioski, jakie płyną z analizy podanych na opakowaniu tabeli składników odżywczych.

Dobrym przykładem, szczególnie ostatnio, są produkty bezglutenowe. Stworzone z myślą o osobach uczulonych na to białko, u których jego spożycie wiąże się z nieprzyjemnymi konsekwencjami, np. migrenami czy bólem brzucha. Tymczasem swoista moda sprawia, że producenci coraz chętniej chwalą się, że produkty są bezglutenowe. Tymczasem, żeby były one smaczniejsze na ogół dodawane są większe ilości cukru, tłuszczu i soli. Na przykład bezglutenowa pita z Tesco (UK) zawiera 5 razy więcej tłuszczu niż ta produkowana pod marką sklepu, bezglutenowy chleb z Marks&Spencer to potrójna dawka tłuszczu w porównaniu z tradycyjną wersją. Albo przykład płatków śniadaniowych, na opakowaniu których często widzimy informacje o wysokiej zawartości błonnika, ale już o sporej dawce cukru możemy dowiedzieć się dopiero po przyjrzeniu się mniejszym napisom z tyłu.

W czasie badań przeprowadzonych na grupie osób okazało się, że ludzie mają problem z określeniem, czy jakiś produkt jest zdrowy. Na przykład mając do wyboru butelkę napoju 7Up z taką samą etykietą, przy czym na jednej usunięte było słowo „antyoksydanty”, badani zawsze wybierali tę z informacją o ich zawartości jako zdrowszą. Problemy sprawiało także wybranie zdrowszego produktu po analizie ich składu. Dlatego twierdzenie marketingowców, że nie posługują się manipulacją, ponieważ każdy może sam sprawdzić, co znajduje się w danym produkcie, brzmi niestety dość cynicznie.

Podobnie ma się rzecz z wprowadzaniem w błąd konsumentów poprzez nawiązanie do warunków, w jakich trzymane są zwierzęta. Pokazywanie na opakowaniach jajek trójek zdjęć szczęśliwych kur biegających po łące czy  uśmiechniętej krowy na billboardzie reklamującym mleko to już klasyki, ale niestety te przykłady można by mnożyć.

Bycie świadomym i mądrym konsumentem w obecnych czasach nie jest łatwe, dlatego warto interesować się tym, jakie sztuczki są używane, aby zachęcić nas do kupna czegoś, co nie jest aż tak dobre, jak myślimy.

Dasz się nabrać?

Klienci często wprowadzani są w błąd przez słowa używane na opakowaniach produktów. Rzucające się w oczy napisy „bezglutenowe”, „naturalne”, „zawiera przeciwutleniacze” mają sprawić, że produkt wydaje się zdrowy, dzięki czemu chętniej wybierzemy go spośród innych. A my często dajemy się na to nabierać pomimo ogólnie rosnącej świadomości jako konsumentów.

Jak mówi autor badań, dr Temple Northup z Uniwersytetu w Houston, terminy te stosuje się czysto marketingowo, mają sprawić, że nasz umysł przyjmie dany produkt za zdrowy i zrezygnuje z doszukiwania się tych mniej zdrowych składników. Co gorsza, wpływ takich słów bywa tak silny, że zdarza się, iż ignorujemy przez to wnioski, jakie płyną z analizy podanych na opakowaniu tabeli składników odżywczych.

Dobrym przykładem, szczególnie ostatnio, są produkty bezglutenowe. Stworzone z myślą o osobach uczulonych na to białko, u których jego spożycie wiąże się z nieprzyjemnymi konsekwencjami, np. migrenami czy bólem brzucha. Tymczasem swoista moda sprawia, że producenci coraz chętniej chwalą się, że produkty są bezglutenowe. Tymczasem, żeby były one smaczniejsze na ogół dodawane są większe ilości cukru, tłuszczu i soli. Na przykład bezglutenowa pita z Tesco (UK) zawiera 5 razy więcej tłuszczu niż ta produkowana pod marką sklepu, bezglutenowy chleb z Marks&Spencer to potrójna dawka tłuszczu w porównaniu z tradycyjną wersją. Albo przykład płatków śniadaniowych, na opakowaniu których często widzimy informacje o wysokiej zawartości błonnika, ale już o sporej dawce cukru możemy dowiedzieć się dopiero po przyjrzeniu się mniejszym napisom z tyłu.

W czasie badań przeprowadzonych na grupie osób okazało się, że ludzie mają problem z określeniem, czy jakiś produkt jest zdrowy. Na przykład mając do wyboru butelkę napoju 7Up z taką samą etykietą, przy czym na jednej usunięte było słowo „antyoksydanty”, badani zawsze wybierali tę z informacją o ich zawartości jako zdrowszą. Problemy sprawiało także wybranie zdrowszego produktu po analizie ich składu. Dlatego twierdzenie marketingowców, że nie posługują się manipulacją, ponieważ każdy może sam sprawdzić, co znajduje się w danym produkcie, brzmi niestety dość cynicznie.

Podobnie ma się rzecz z wprowadzaniem w błąd konsumentów poprzez nawiązanie do warunków, w jakich trzymane są zwierzęta. Pokazywanie na opakowaniach jajek trójek zdjęć szczęśliwych kur biegających po łące czy uśmiechniętej krowy na billboardzie reklamującym mleko to już klasyki, ale niestety te przykłady można by mnożyć.

Bycie świadomym i mądrym konsumentem w obecnych czasach nie jest łatwe, dlatego warto interesować się tym, jakie sztuczki są używane, aby zachęcić nas do kupna czegoś, co nie jest aż tak dobre, jak myślimy.

84% Brytyjczyków uważa, że wojna z narkotykami nie ma sensu – Niedawny artykuł w Guardian, podkreśla wyniki kompleksowego badania przeprowadzonego wśród Brytyjczyków, którzy uważają, że wojna z narkotykami nigdy się nie skończy. 84% respondentów uważa, że długotrwała międzynarodowa walka z handlem narkotykami jest porażką i nie ma możliwości aby wygrać z dilerami.

Niektóre statystyki z badań:

    27% uważa, że brytyjskie przepisy nie są liberalne. Wzrost z 18% w 2008r.
    39% uważa, że niektóre narkotyki powinny być zalegalizowane. Wzrost z 27% w 2008r.
    52% popiera inicjatywę legalizacji marihuany, podobnej do tej w Kolorado i Waszyngtonie.
    31% przyznało się do używania nielegalnych substancji, co oznacza wzrost o 4% w ciągu ostatnich sześciu lat.

Pacjenci medycznej marihuany w UK są sfrustrowani, ponieważ nie mają opcji uzyskania leku. Organizacje takie jak Bud Buddies czy Project Storm, niestrudzenie walczą o uchwalenie zmian w polityce, by chorzy na raka mogli nabyć wysokiej jakości olej RSO, jednak kraj nadal rzuca kłody pod nogi pacjentom. Ta sytuacja może się zmienić, kiedy twórcy prawa zaczną czytać badania nad marihuaną, i otworzą umysł.

Na podstawie wyników wszystkich badań, obywatelom należą się zmiany w polityce narkotykowej, i mamy nadzieję, że nie będą musieli czekać zbyt długo. Zmiany nie należą się tylko obywatelom Wielkiej Brytanii, ale ludzie w każdym kraju powinni mieć możliwość leczenia medyczną marihuaną.

84% Brytyjczyków uważa, że wojna z narkotykami nie ma sensu

Niedawny artykuł w Guardian, podkreśla wyniki kompleksowego badania przeprowadzonego wśród Brytyjczyków, którzy uważają, że wojna z narkotykami nigdy się nie skończy. 84% respondentów uważa, że długotrwała międzynarodowa walka z handlem narkotykami jest porażką i nie ma możliwości aby wygrać z dilerami.

Niektóre statystyki z badań:

27% uważa, że brytyjskie przepisy nie są liberalne. Wzrost z 18% w 2008r.
39% uważa, że niektóre narkotyki powinny być zalegalizowane. Wzrost z 27% w 2008r.
52% popiera inicjatywę legalizacji marihuany, podobnej do tej w Kolorado i Waszyngtonie.
31% przyznało się do używania nielegalnych substancji, co oznacza wzrost o 4% w ciągu ostatnich sześciu lat.

Pacjenci medycznej marihuany w UK są sfrustrowani, ponieważ nie mają opcji uzyskania leku. Organizacje takie jak Bud Buddies czy Project Storm, niestrudzenie walczą o uchwalenie zmian w polityce, by chorzy na raka mogli nabyć wysokiej jakości olej RSO, jednak kraj nadal rzuca kłody pod nogi pacjentom. Ta sytuacja może się zmienić, kiedy twórcy prawa zaczną czytać badania nad marihuaną, i otworzą umysł.

Na podstawie wyników wszystkich badań, obywatelom należą się zmiany w polityce narkotykowej, i mamy nadzieję, że nie będą musieli czekać zbyt długo. Zmiany nie należą się tylko obywatelom Wielkiej Brytanii, ale ludzie w każdym kraju powinni mieć możliwość leczenia medyczną marihuaną.

Lowkey - Terrorist? (Napisy PL)

Więc, zadajmy sobie pytanie: Jaka jest słownikowa definicja słowa "Terroryzm"?
To systematyczne używanie terroru szczególnie jako środek przymusu.
A co oznacza słowo terror?

Według słownika, który trzymam w ręku, Terror, to brutalne i niszczycielskie działania.
Takie jak zamachy bombowe popełnione przez różne organizacje w celu zastraszenia ludności,
Lub przez rząd w celu wymuszenia ich żądań.

Więc kim jest terrorysta?
(...)
Czy "Building 7" był terroryzmem?
Czy używanie terminu "nanothermite" to terroryzm?
Diego Garcia to był terroryzm?
Mam świadomość, że Contras było terroryzmem.
Fosfor, który przepala ręce to terroryzm.
Irgun i Stern Gang to był terroryzm,
To co zrobili w Hiroszimie było terroryzmem,
To co zrobili w Faludży było terroryzmem.
Mandela ANC - to był terroryzm?
Jerry Adams IRA - to był terroryzm?
Eric Prince Black Water - to był terroryzm
Oklahoma, McVeigh - to był terroryzm
Każdego dnia USA jest terrorystą.
Każdego dnia UK jest terrorystą
Każdego dnia...

InterContinental: Pasożyty w Raju

Students for a Free Tibet wspólnie z Free Tibet (UK) rozpoczęły kampanię bojkotującą międzynarodową sieci hoteli InterContinental (m.in. właściciela sieci Holiday Inn), która planuje wybudowanie wielkiego hotelu "Lhasa Paradise". Luksusowy hotel ma być miejscem odpoczynku w samym centrum chińskiej okupacji i wyzysku Tybetańczyków. Obejrzyj (i upowszechniaj) nagranie. Włącz się do międzynarodowej akcji bojkotu! Umieść link do nagrania i Twój komentarz na FanPage InterContinental Warszawa,
Dołącz do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/536650186419299/


1