Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Szukaj


 

Znalazłem 65 takich materiałów

Czym weganie zastępują mięso?

Przy odrobinie chęci i wiedzy można tak zbilansować roślinną dietę, aby dostarczyć organizmowi wszystkiego, czego potrzebuje.

Czytaj dalej →


Warzywa zapomniane.

Sto lat temu warzywa takie jak topinambur, wężymord, pasternak czy jarmuż regularnie gościły na stołach naszych prababć. Potrafiły one przyrządzić z nich prawdziwe rarytasy. Niestety, po drugiej wojnie światowej powszechnie uprawiany pasternak zamieniono na popularnego ziemniaka, a jarmuż na znaną nam dobrze kapustę. W czasach komunizmu topinambur, wężymord czy pasternak były głównie składnikami pasz zwierzęcych. Na szczęście, te zapomniane jarzyny, ze względu na swoje niezwykłe właściwości odżywcze, dziś znów wracają do łask. Przepisy na potrawy z tych jarzyn z łatwością znajdziemy w starych książkach kucharskich. Jest kilka powodów, by do nich zajrzeć. Sprawdźmy, przy jakich schorzeniach warto po nie sięgnąć?

Czytaj dalej →


Cytryna

Cytryna (Citrus) jest cudownym produktem zwalczającym komórki rakowe. Jest 10000 razy silniejsza niż chemoterapia.
Dlaczego o tym nie wiedzieliśmy? …bo wielkie firmy farmaceutyczne i laboratoria są zainteresowane wytwarzaniem sztucznych produktów, co przynosi im wielkie zyski.

Czytaj dalej →


Źródło:

/źródło:poradnikkonsumenta.wordpress.com/

Por

Cheops- faraon i właściciel najpotężniejszej piramidy egipskiej sprzed około 4500 lat, zapłacił swego czasu magowi- wróżbicie za oddane sobie usługi, takim oto zestawem : 1000 gruszek, 100dzbanów piwa, 1 wół i 100 skrzynek porów. Mojżesz z lubością wspominał zupę z porów, którą pijał w Egipcie. Cesarz Neron jadał mnóstwo porów, szczególnie przed swoimi artystycznymi występami w rzymskim cyrku, bo tak on jak i inni w owym czasie - wierzyli, że sok z porów wspaniale wpływa na czystość głosu. Arystoteles wierzył,że perliczki i kuropatwy dlatego tak przenikliwie krzyczą, ponieważ chętnie skubią pory.

Czytaj dalej →


Cebula

Cebula to jedno z najstarszych warzyw znanych człowiekowi. Na jej wyjątkowych właściwościach poznano się już 5 tys. lat temu. Pomimo upływu lat cebula nie traci popularności i wciąż jest wykorzystywana na wiele sposobów. I to nie tylko w kuchni.

Starożytni uwielbiali cebulę nie tylko za smak, ale też wszechstronne właściwości lecznicze. Doceniano jej antybakteryjne działanie, cebulę stosowano jako afrodyzjak , w starożytnym Egipcie cebula była ponoć stosowana również jako środek antykoncepcyjny.

Czytaj dalej →


Grzyby

Dlaczego jeszcze warto je jeść?


Wartość odżywcza grzybów jest zróżnicowana i zależna od gatunku czy pochodzenia. Zawarte są w nich witaminy A, C, D, PP i z grupy B, a także sole mineralne potasu, fosforu, wapnia, sodu i żelaza. Ponadto, dzięki dużej zawartości wody (80-90%) oraz błonnika, przyrządzone z nich potrawy polecane są osobom walczącym z nadwagą.

Czytaj dalej →


Witamina E

Podobnie jak np. witamina A czy K (witaminy rozpuszczalne w tłuszczach) –witamina E (jeden z najsilniejszych antyoksydantów występujących w przyrodzie) nie jest jednorodną molekułą, lecz grupą związków. Bo w grupie siła :)

Zatem gdy mówimy o witaminie E to co tak naprawdę mamy na myśli? Otóż jest to cała związków rodzinka: związki chemiczne o nazwie tokoferole (alfa, beta, gamma, delta) oraz tokotrienole (również oznaczone alfa, beta, gamma i delta). Jeden z nich rządzi stadem: alfa-tokoferol – ma największą aktywność biologiczną. Ale wszystkie są ważne i potrzebne, bo z kolei taki np. gamma-tokoferol ma największy wpływ na wzrost poziomu dyzmutazy ponadtlenkowej (SOD), czyli ważnego enzymu, chroniącego nas przed przed chorobami powiązanymi z przewlekłymi stanami zapalnymi w ustroju (np. choroby serca, choroba Alzheimera, nowotwory), jak również samym procesem przedwczesnego starzenia się. Z kolei to tokotrienole jak się okazuje mają głównie wpływ na prawidłowy poziom trójglicerydów we krwi. Witamina E jednym słowem zaiste jest potężnie działającym prozdrowotnym związkiem, który bardzo wiele potrafi dla nas zrobić.

Czytaj dalej →


Źródło:

akademiawitalnosci.pl /

BANANOWY MIT – Banany, mimo swojego egzotycznego pochodzenia, często znajdują miejsce w naszym jadłospisie, czym przysporzyły sobie wielu zwolenników. Średnio, według statystyk, spożywamy ponad sześć kilogramów tych owoców, w ciągu roku. Pomimo takiej popularności, wokół bananów wyrosło wiele teorii spiskowych, dotyczących, owianą złą sławą, czarnej końcówki.

Teoria rodem z kabaretu

Wieść niesie, że banany, obok dużej zawartości witamin i minerałów, niosą ze sobą pewne niebezpieczeństwo, którym miałaby być czarna końcówka owocu, którą zazwyczaj odcinamy, wyrzucając wraz ze skórką. Cóż tak okropnego może się tam kryć? Niektórzy twierdzą, że jaja pająka, który zamieszkuje drzewa bananowe i rzekomo składa jaja wprost do kwiatu owocu. Oprócz pająków oskarżano jeszcze tropikalne komary, które miałyby składać jaja, z których po pewnym czasie, akurat w trakcie drogi, jaką banany muszą przebyć do sklepów, zaczynają wylegiwać się larwy. Kolejna teoria dotyczy jadowitych wężów, które ot tak, z czystej złośliwości miałyby wstrzykiwać w końcówki bananów swój jad. Znacznie więcej ludzi wierzy natomiast w plotkę o tym, że w końcówkach bananów rozwijają się bakterie  powodujące m.in. nudności, biegunkę i brak apetytu. Co do obecności zarazków, to w zupełności wystarczy nam zapobieganie w formie wcześniejszego, dokładnego umycia owocu, czyli czynności, którą wykonujemy przy większości owoców, które kupujemy w sklepie.

Skąd się wziął bananowy mit?

Wszystko zaczęło się w Stanach Zjednoczonych i jak większość rzeczy przydatnych lub przydatnych trochę mniej, zostało ściągnięte i zasymilowane w Europie. Podczas pierwszej fali polio, czyli tzw. choroby Heinego-Medina, zaczęto szukać jej źródeł. Wiedza na temat polio była wówczas bardzo ograniczona, a dziwnym zbiegiem okoliczności, do opinii publicznej przedostała się informacja o tym, że za wszystko mogą być odpowiedzialne banany. Chociaż teorię tą odrzucono i zaprzeczono rzekomym ubocznym skutkom spożywania bananów, to owoc ten już na zawsze został skażony bananową teorią.

Realne zagrożenie

O ile, mrożące krew w żyłach, teorie spiskowe są niczym innym jak wyssaną z palca bajką, to stwierdzenie, że banany mogą zagrażać, nie jest już tak nierealne. Wszystko przez zawarty w nich lateks, czyli roztwór kauczuku naturalnego, zawarty głównie w skórce owocu. Lateks stanowi zagrożenie tylko dla osób na niego uczulonych. Uczulenie objawiać się będzie zazwyczaj reakcją bezpośrednią, pojawiającą się kilka minut od kontaktu z organizmem, w formie pokrzywki, alergicznego nieżytu nosa, alergiczną astmą lub w najgorszym przypadku może dojść do wstrząsu anafilaktycznego, który może doprowadzić do zgonu. Objawia się on swędzącą wysypką, obrzękiem górnych dróg oddechowych oraz spadkiem ciśnienia tętniczego krwi. Wzrost zawartości lateksu naturalnego w bananach występuje wraz z dojrzewaniem owoców, a więc zalecane jest, aby osoby uczulone spożywały jak najmniej dojrzałe (zielono – żółte) banany.

Banany zostały posądzone o wywołanie choroby Heinego-Medina w Stanach Zjednoczonych, czym wywołały wiele spekulacji na temat zawartości czarnej końcówki, którą zwykło się odcinać. Dziś wiemy już, że teorie te były bezpodstawne, a ludzkie oskarżenia skierowane w stronę matki natury, zbyt pochopne. Mimo to w świadomości ludzi czarna końcówka nadal oznacza zagrożenie i niejeden z nas, chociażby zapobiegawczo, nadal będzie ją odcinał. Gdzie znajduje się granica ludzkiej głupoty i dlaczego strach tak bardzo nas paraliżuje, że jesteśmy w stanie uwierzyć w największą bzdurę tylko dlatego, że stwarza fikcyjne zagrożenie.

BANANOWY MIT

Banany, mimo swojego egzotycznego pochodzenia, często znajdują miejsce w naszym jadłospisie, czym przysporzyły sobie wielu zwolenników. Średnio, według statystyk, spożywamy ponad sześć kilogramów tych owoców, w ciągu roku. Pomimo takiej popularności, wokół bananów wyrosło wiele teorii spiskowych, dotyczących, owianą złą sławą, czarnej końcówki.

Teoria rodem z kabaretu

Wieść niesie, że banany, obok dużej zawartości witamin i minerałów, niosą ze sobą pewne niebezpieczeństwo, którym miałaby być czarna końcówka owocu, którą zazwyczaj odcinamy, wyrzucając wraz ze skórką. Cóż tak okropnego może się tam kryć? Niektórzy twierdzą, że jaja pająka, który zamieszkuje drzewa bananowe i rzekomo składa jaja wprost do kwiatu owocu. Oprócz pająków oskarżano jeszcze tropikalne komary, które miałyby składać jaja, z których po pewnym czasie, akurat w trakcie drogi, jaką banany muszą przebyć do sklepów, zaczynają wylegiwać się larwy. Kolejna teoria dotyczy jadowitych wężów, które ot tak, z czystej złośliwości miałyby wstrzykiwać w końcówki bananów swój jad. Znacznie więcej ludzi wierzy natomiast w plotkę o tym, że w końcówkach bananów rozwijają się bakterie powodujące m.in. nudności, biegunkę i brak apetytu. Co do obecności zarazków, to w zupełności wystarczy nam zapobieganie w formie wcześniejszego, dokładnego umycia owocu, czyli czynności, którą wykonujemy przy większości owoców, które kupujemy w sklepie.

Skąd się wziął bananowy mit?

Wszystko zaczęło się w Stanach Zjednoczonych i jak większość rzeczy przydatnych lub przydatnych trochę mniej, zostało ściągnięte i zasymilowane w Europie. Podczas pierwszej fali polio, czyli tzw. choroby Heinego-Medina, zaczęto szukać jej źródeł. Wiedza na temat polio była wówczas bardzo ograniczona, a dziwnym zbiegiem okoliczności, do opinii publicznej przedostała się informacja o tym, że za wszystko mogą być odpowiedzialne banany. Chociaż teorię tą odrzucono i zaprzeczono rzekomym ubocznym skutkom spożywania bananów, to owoc ten już na zawsze został skażony bananową teorią.

Realne zagrożenie

O ile, mrożące krew w żyłach, teorie spiskowe są niczym innym jak wyssaną z palca bajką, to stwierdzenie, że banany mogą zagrażać, nie jest już tak nierealne. Wszystko przez zawarty w nich lateks, czyli roztwór kauczuku naturalnego, zawarty głównie w skórce owocu. Lateks stanowi zagrożenie tylko dla osób na niego uczulonych. Uczulenie objawiać się będzie zazwyczaj reakcją bezpośrednią, pojawiającą się kilka minut od kontaktu z organizmem, w formie pokrzywki, alergicznego nieżytu nosa, alergiczną astmą lub w najgorszym przypadku może dojść do wstrząsu anafilaktycznego, który może doprowadzić do zgonu. Objawia się on swędzącą wysypką, obrzękiem górnych dróg oddechowych oraz spadkiem ciśnienia tętniczego krwi. Wzrost zawartości lateksu naturalnego w bananach występuje wraz z dojrzewaniem owoców, a więc zalecane jest, aby osoby uczulone spożywały jak najmniej dojrzałe (zielono – żółte) banany.

Banany zostały posądzone o wywołanie choroby Heinego-Medina w Stanach Zjednoczonych, czym wywołały wiele spekulacji na temat zawartości czarnej końcówki, którą zwykło się odcinać. Dziś wiemy już, że teorie te były bezpodstawne, a ludzkie oskarżenia skierowane w stronę matki natury, zbyt pochopne. Mimo to w świadomości ludzi czarna końcówka nadal oznacza zagrożenie i niejeden z nas, chociażby zapobiegawczo, nadal będzie ją odcinał. Gdzie znajduje się granica ludzkiej głupoty i dlaczego strach tak bardzo nas paraliżuje, że jesteśmy w stanie uwierzyć w największą bzdurę tylko dlatego, że stwarza fikcyjne zagrożenie.

Konopie - zdrowe odżywianie – Konopie były od dawna uprawiane nie tylko na włókno, ale także jako rośliny dające nasiona, które są bogate w składniki odżywcze. Dzisiaj, nasiona konopi są cenione za ich wyjątkową zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych. Nasiona konopi nie zawierają substancji prowadzących do zmienionego stanu świadomości. Te substancje posiadają tylko rośliny żeńskie, natomiast nasiona konopi składa się wyłącznie z substancji odżywczych.

 

Kuchnia naszych przodków.

W przeszłości produkty z konopi uznawane były za artykuły zwykłych ludzi. Z dojrzałych nasion palonych lub zmielonych przygotowywano gęstą owsiankę. W późniejszym czasie zaczęto z nasion przygotowywać olej konopny. Przygotowano też tradycyjne potrawy takie jak tradycyjna żydowska przekąska z prażonymi nasionami "Tzaddi" lub zupa " Siemieniatka", która jest tradycyjnie warzona w Polsce, na Litwie i Łotwie. Owsianka z nasion była codziennym daniem ludności wiejskiej w Republice Czeskiej tak jak w niektórych rejonach Rosji wciąż wytwarza się i spożywa olej z nasion. Co ciekawe mnisi w Europie w pewne dni zjadali trzy posiłki z nasion konopi. Według jednej z opowieści, podczas medytacji pod drzewem oświecenia, Budda jadł jedno nasiono konopi dziennie.
Dawniej niedoceniane nasiona, które były uznawane za słabe jedzenie, odzyskały swoją renomę dzięki kompozycji z oleju konopnego, który ma unikalny, korzystny wpływ na proces odnowy komórek i systemu immunologicznego. Mieszkańcy wsi, którzy codzienne dodawali nasiona konopi do żywności mieli większą odporność na choroby. Nawet w XIX wieku, nasiona konopi pomogły mieszkańcom Australii przetrwać dwa okresy głodu.

Budowa nasion
Owocem konopi są nasiona wielkości około 0.5 centymetra składające się z włóknistej łuski i oleistego miąższu. Jest on znany z unikalnej kompozycji, którą są w pełni nienasycone kwasy tłuszczowe. Stosunek kwasów omega-3 alfa-linolenowego i omega-6 kwasu linolowego jest bardzo bliska ludzkiemu ciału (1: 3), co zapewnia prawidłowe działanie metabolizmu. Olej konopny posiada rzadki omega-6 gamma kwas linolowy, który jest odpowiedzialny za dobry stan skóry. Dodatkiem do kwasów znajdujących się w nasionach są specyficzne białka takie jak: edestyny​​, albuminy, a także inne. Nasiona konopi zawierają również węglowodany, głównie w postaci celulozy, szeroką gamę witamin (A, B1, B2, B6, C i E), minerały, wodę, popiół, chlorofil, lecytynę, fitynę i kwas kanabidiolowy - posiadający silnie bakteriobójcze działanie.

Slow food

Najogólniej rzecz ujmując, konopie są najbardziej zdrową, świeżą żywnością, która może zostać poddana łagodniej obróbce cieplnej dwukrotnie. Natomiast wyciśnięty olej musi być chroniony nie tylko od wysokiej temperatury, ale również od powietrza i światła. Unikniemy w ten sposób oksydacji kwasów i jełczenia, które powoduje tworzenie się tłuszczów szkodliwych dla zdrowia.


Jak najlepiej łączyć konopie z pożywieniem?

Całe nasiona konopi mogą być doskonałym elementem zdrowego śniadania. Nasionami możemy posypywać kanapki oraz różnego rodzaju potrawy.  Możemy je także kiełkować, stają się wtedy one bardziej miękkie i smaczniejsze. Nasiona mogą być dodawane do już ugotowanego makaronu, ryżu lub sosów. Sprawdzonym przepisem jest dodawanie zmielonych nasion do mięsa.

Jeżeli chodzi o obrane nasiona to ich smak jest nieporównywalny z jakąkolwiek przekąską. Mogą być dodawane do prawie wszystkich potraw, nadają się do samodzielnego spożywania jak orzechy, a w mieszaninie z wodą tworzą pyszne mleko. Jeżeli dodamy do takiego mleka owoce będzie bardziej orzeźwiające.

Olej konopny dobrze łączy się z chlebem, sałatkami i sosami. Trzeba jednak pamiętać, że olej psuje się szybko, więc najlepiej jest przechowywać go w zimnie i zużyć w ciągu sześciu miesięcy od dnia otwarcia butelki.

Mąkę z konopi, dodaje się do wypieki lub sosów.

Zdrową alternatywą dla spożywania niezdrowych przekąsek może być jedzenie prażonych nasion konopi z solą bądź przyprawami. Jednakże należy pamiętać, że nasiona podczas smażenia tracą nienasycone kwasy tłuszczowe i inne cenne składniki.

Do niedawna, nasiona na Zachodzie uznawano za, w najlepszym razie, dobre jedzenie dla ptaków czy zanętę wędkarską. Obecnie produkty konopi to najszybciej rozwijający się rynek żywności na świecie. Rosnące zainteresowanie produktami z konopi spowodowane zostało przez liczne badania, które udowodniły optymalny skład nasion konopi i oleju w żywieniu człowieka.
Zapomnijmy na chwilę, że nasiona oraz olej posiadają bardzo przyjemny orzechowy smak i skupmy się na ich wpływ na organizm człowieka. Osoby niemające styczności z konopiami będą wskazywać na to, że nasiona czy olej mogą zawierać narkotyczne substancje, a co za tym idzie korzystanie z tych produktów niesie ze sobą ryzyko – jest to błąd!. Nasiona nie zawierają substancji psychoaktywnych oraz wręcz przeciwnie do wyżej wymienionej opinii, są one odpowiednie dla kobiet w ciąży, matek karmiących, dzieci, dorosłych, sportowców i osób starszych. Uwzględnienie w diecie tłuszczów roślinnych bogatych w nienasycone kwasy tłuszczowe, to naturalny sposób na wsparcie naszego zdrowia i rozwoju organizmu. Nadaniu elastyczność dla komórek i błon komórkowych, które biorą udział w tworzeniu komórek nerwowych w ośrodkowym układzie nerwowym.

W obecnych czasach standardowa dieta powoduje nadmiar tkanki tłuszczowej, co zwiększa ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, rąk i autoimmunologicznych. Wymiana produktów z bogatych w nasycone kwasy tłuszczowe (najczęściej mięso i produkty mleczne) na produkty zawierające nienasycone kwasy tłuszczowe (np., tłoczone na zimno oleje roślinne) mogą przyczynić się do zapobiegania lub leczenia tychże chorób. Pozytywny wpływ nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz białka dla organizmu i systemu immunologicznego jest niezaprzeczalny. Już teraz pomagają one ludziom cierpiącym z powodu choroby Parkinsona, kamieni nerkowych, chorób skóry, zaburzeń miesiączkowania, zapalenia stawów oraz chorób sercowo-naczyniowych i stresu.

Konopie - zdrowe odżywianie

Konopie były od dawna uprawiane nie tylko na włókno, ale także jako rośliny dające nasiona, które są bogate w składniki odżywcze. Dzisiaj, nasiona konopi są cenione za ich wyjątkową zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych. Nasiona konopi nie zawierają substancji prowadzących do zmienionego stanu świadomości. Te substancje posiadają tylko rośliny żeńskie, natomiast nasiona konopi składa się wyłącznie z substancji odżywczych.



Kuchnia naszych przodków.

W przeszłości produkty z konopi uznawane były za artykuły zwykłych ludzi. Z dojrzałych nasion palonych lub zmielonych przygotowywano gęstą owsiankę. W późniejszym czasie zaczęto z nasion przygotowywać olej konopny. Przygotowano też tradycyjne potrawy takie jak tradycyjna żydowska przekąska z prażonymi nasionami "Tzaddi" lub zupa " Siemieniatka", która jest tradycyjnie warzona w Polsce, na Litwie i Łotwie. Owsianka z nasion była codziennym daniem ludności wiejskiej w Republice Czeskiej tak jak w niektórych rejonach Rosji wciąż wytwarza się i spożywa olej z nasion. Co ciekawe mnisi w Europie w pewne dni zjadali trzy posiłki z nasion konopi. Według jednej z opowieści, podczas medytacji pod drzewem oświecenia, Budda jadł jedno nasiono konopi dziennie.
Dawniej niedoceniane nasiona, które były uznawane za słabe jedzenie, odzyskały swoją renomę dzięki kompozycji z oleju konopnego, który ma unikalny, korzystny wpływ na proces odnowy komórek i systemu immunologicznego. Mieszkańcy wsi, którzy codzienne dodawali nasiona konopi do żywności mieli większą odporność na choroby. Nawet w XIX wieku, nasiona konopi pomogły mieszkańcom Australii przetrwać dwa okresy głodu.

Budowa nasion
Owocem konopi są nasiona wielkości około 0.5 centymetra składające się z włóknistej łuski i oleistego miąższu. Jest on znany z unikalnej kompozycji, którą są w pełni nienasycone kwasy tłuszczowe. Stosunek kwasów omega-3 alfa-linolenowego i omega-6 kwasu linolowego jest bardzo bliska ludzkiemu ciału (1: 3), co zapewnia prawidłowe działanie metabolizmu. Olej konopny posiada rzadki omega-6 gamma kwas linolowy, który jest odpowiedzialny za dobry stan skóry. Dodatkiem do kwasów znajdujących się w nasionach są specyficzne białka takie jak: edestyny​​, albuminy, a także inne. Nasiona konopi zawierają również węglowodany, głównie w postaci celulozy, szeroką gamę witamin (A, B1, B2, B6, C i E), minerały, wodę, popiół, chlorofil, lecytynę, fitynę i kwas kanabidiolowy - posiadający silnie bakteriobójcze działanie.

Slow food

Najogólniej rzecz ujmując, konopie są najbardziej zdrową, świeżą żywnością, która może zostać poddana łagodniej obróbce cieplnej dwukrotnie. Natomiast wyciśnięty olej musi być chroniony nie tylko od wysokiej temperatury, ale również od powietrza i światła. Unikniemy w ten sposób oksydacji kwasów i jełczenia, które powoduje tworzenie się tłuszczów szkodliwych dla zdrowia.


Jak najlepiej łączyć konopie z pożywieniem?

Całe nasiona konopi mogą być doskonałym elementem zdrowego śniadania. Nasionami możemy posypywać kanapki oraz różnego rodzaju potrawy. Możemy je także kiełkować, stają się wtedy one bardziej miękkie i smaczniejsze. Nasiona mogą być dodawane do już ugotowanego makaronu, ryżu lub sosów. Sprawdzonym przepisem jest dodawanie zmielonych nasion do mięsa.

Jeżeli chodzi o obrane nasiona to ich smak jest nieporównywalny z jakąkolwiek przekąską. Mogą być dodawane do prawie wszystkich potraw, nadają się do samodzielnego spożywania jak orzechy, a w mieszaninie z wodą tworzą pyszne mleko. Jeżeli dodamy do takiego mleka owoce będzie bardziej orzeźwiające.

Olej konopny dobrze łączy się z chlebem, sałatkami i sosami. Trzeba jednak pamiętać, że olej psuje się szybko, więc najlepiej jest przechowywać go w zimnie i zużyć w ciągu sześciu miesięcy od dnia otwarcia butelki.

Mąkę z konopi, dodaje się do wypieki lub sosów.

Zdrową alternatywą dla spożywania niezdrowych przekąsek może być jedzenie prażonych nasion konopi z solą bądź przyprawami. Jednakże należy pamiętać, że nasiona podczas smażenia tracą nienasycone kwasy tłuszczowe i inne cenne składniki.

Do niedawna, nasiona na Zachodzie uznawano za, w najlepszym razie, dobre jedzenie dla ptaków czy zanętę wędkarską. Obecnie produkty konopi to najszybciej rozwijający się rynek żywności na świecie. Rosnące zainteresowanie produktami z konopi spowodowane zostało przez liczne badania, które udowodniły optymalny skład nasion konopi i oleju w żywieniu człowieka.
Zapomnijmy na chwilę, że nasiona oraz olej posiadają bardzo przyjemny orzechowy smak i skupmy się na ich wpływ na organizm człowieka. Osoby niemające styczności z konopiami będą wskazywać na to, że nasiona czy olej mogą zawierać narkotyczne substancje, a co za tym idzie korzystanie z tych produktów niesie ze sobą ryzyko – jest to błąd!. Nasiona nie zawierają substancji psychoaktywnych oraz wręcz przeciwnie do wyżej wymienionej opinii, są one odpowiednie dla kobiet w ciąży, matek karmiących, dzieci, dorosłych, sportowców i osób starszych. Uwzględnienie w diecie tłuszczów roślinnych bogatych w nienasycone kwasy tłuszczowe, to naturalny sposób na wsparcie naszego zdrowia i rozwoju organizmu. Nadaniu elastyczność dla komórek i błon komórkowych, które biorą udział w tworzeniu komórek nerwowych w ośrodkowym układzie nerwowym.

W obecnych czasach standardowa dieta powoduje nadmiar tkanki tłuszczowej, co zwiększa ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, rąk i autoimmunologicznych. Wymiana produktów z bogatych w nasycone kwasy tłuszczowe (najczęściej mięso i produkty mleczne) na produkty zawierające nienasycone kwasy tłuszczowe (np., tłoczone na zimno oleje roślinne) mogą przyczynić się do zapobiegania lub leczenia tychże chorób. Pozytywny wpływ nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz białka dla organizmu i systemu immunologicznego jest niezaprzeczalny. Już teraz pomagają one ludziom cierpiącym z powodu choroby Parkinsona, kamieni nerkowych, chorób skóry, zaburzeń miesiączkowania, zapalenia stawów oraz chorób sercowo-naczyniowych i stresu.

Brukiew – Kiedyś brukiew była typowym daniem polskiej kuchni. Królowała zwłaszcza na stołach najuboższych. 

W dramatycznych momentach ocaliła ludzi przed śmiercią głodową. Potem na wiele lat znikła, a teraz powraca w chwale – staje się modna wśród poszukiwaczy utraconych smaków. To bardzo dobrze, bo brukiew ma mnóstwo do zaoferowania.

Tę krzyżówkę rzepy i kapusty nazywano także kwaczkiem lub karpielem. Wymienianie drzemiących w niej wartości odżywczych przypomina cytowanie przewodnika
po witaminach. Zawiera bowiem mnóstwo witamin z grupy B, także A, C, beta-karoten i rzadziej spotykaną K, oraz wiele minerałów, m.in. cynku, fosforu, miedzi, wapnia, sodu, siarki i żelaza. Jak każde warzywo ma też błonnik, znajdziemy w niej również kwasy tłuszczowe. No dobrze, ale co z tego wynika?

Medycyna ludowa doceniła brukiew już przed wiekami. Znachorki używały jej jako środka wykrztuśnego, moczopędnego, pobudzającego leniwe jelita, uzdrawiającego drogi żółciowe i nadczynną tarczycę. A sok z brukwi stosowały do oczyszczania organizmu z toksyn i ogólnego wzmocnienia nadwątlonych sił po długich chorobach i srogich zimach. Wiedziały również, że dobrze robi na włosy i wszelkie choroby skórne.

Wystarczy smarować nim głowę przez dwa tygodnie, a wyrośnie czupryna jak marzenie. Tyle kiedyś. A dziś się jeszcze okazuje, że to niepozorne warzywo zawiera substancje o działaniu przeciwnowotworowym, tzw. glukozynolany!

Jednak, mimo że brukiew to samo zdrowie, nie da się od niej utyć i łatwo można się nią nasycić, nie powinno się jeść jej zbyt często. Zwłaszcza dotyczy to osób borykających się z niedoczynnością tarczycy, ponieważ brukiew może ją pogłębić.

Kwaczek ma smak, który nie każdemu odpowiada – skrzyżowanie rzodkiewki, kalarepy i głąba kapusty. Wybieraj egzemplarz jędrny, bez plam i nalotu. Umyj go i obierz.
Co z nim zrobisz dalej, to już zależy od twojej fantazji. Może zupę-krem?

Obrane warzywa pokrój w kostkę i zalej mlekiem z dodatkiem wody, by przykryło warzywa. Dodaj sól i przyprawy. Gotuj na małym ogniu, pod przykryciem przez pół godziny. Pod koniec gotowania dodaj masło albo oliwę i roztarty czosnek. Na sam koniec zmiksuj wszystko na gładki krem. Możesz podać z grzankami lub groszkiem ptysiowym.

Brukiew

Kiedyś brukiew była typowym daniem polskiej kuchni. Królowała zwłaszcza na stołach najuboższych.

W dramatycznych momentach ocaliła ludzi przed śmiercią głodową. Potem na wiele lat znikła, a teraz powraca w chwale – staje się modna wśród poszukiwaczy utraconych smaków. To bardzo dobrze, bo brukiew ma mnóstwo do zaoferowania.

Tę krzyżówkę rzepy i kapusty nazywano także kwaczkiem lub karpielem. Wymienianie drzemiących w niej wartości odżywczych przypomina cytowanie przewodnika
po witaminach. Zawiera bowiem mnóstwo witamin z grupy B, także A, C, beta-karoten i rzadziej spotykaną K, oraz wiele minerałów, m.in. cynku, fosforu, miedzi, wapnia, sodu, siarki i żelaza. Jak każde warzywo ma też błonnik, znajdziemy w niej również kwasy tłuszczowe. No dobrze, ale co z tego wynika?

Medycyna ludowa doceniła brukiew już przed wiekami. Znachorki używały jej jako środka wykrztuśnego, moczopędnego, pobudzającego leniwe jelita, uzdrawiającego drogi żółciowe i nadczynną tarczycę. A sok z brukwi stosowały do oczyszczania organizmu z toksyn i ogólnego wzmocnienia nadwątlonych sił po długich chorobach i srogich zimach. Wiedziały również, że dobrze robi na włosy i wszelkie choroby skórne.

Wystarczy smarować nim głowę przez dwa tygodnie, a wyrośnie czupryna jak marzenie. Tyle kiedyś. A dziś się jeszcze okazuje, że to niepozorne warzywo zawiera substancje o działaniu przeciwnowotworowym, tzw. glukozynolany!

Jednak, mimo że brukiew to samo zdrowie, nie da się od niej utyć i łatwo można się nią nasycić, nie powinno się jeść jej zbyt często. Zwłaszcza dotyczy to osób borykających się z niedoczynnością tarczycy, ponieważ brukiew może ją pogłębić.

Kwaczek ma smak, który nie każdemu odpowiada – skrzyżowanie rzodkiewki, kalarepy i głąba kapusty. Wybieraj egzemplarz jędrny, bez plam i nalotu. Umyj go i obierz.
Co z nim zrobisz dalej, to już zależy od twojej fantazji. Może zupę-krem?

Obrane warzywa pokrój w kostkę i zalej mlekiem z dodatkiem wody, by przykryło warzywa. Dodaj sól i przyprawy. Gotuj na małym ogniu, pod przykryciem przez pół godziny. Pod koniec gotowania dodaj masło albo oliwę i roztarty czosnek. Na sam koniec zmiksuj wszystko na gładki krem. Możesz podać z grzankami lub groszkiem ptysiowym.