Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Szukaj


 

Znalazłem 184 takie materiały
Ram Bahadur Bomjon - wcielenie Buddy? – Grecki matematyk Pitagoras próbował uzasadnić proces wędrówki dusz, ale tylko w buddyzmie (i w niektórych jego odłamach) reinkarnacja jest podstawową tradycją. W szczególności uważa się, że każdy człowiek jest skazany na życie wieczne w różnych ciałach i każdy z nas przechodzi przez nieskończoną liczbę przemian (tak zwane koło Sansary).

Wyznawcy buddyzmu są przekonani, że co kilkaset lat na ziemię przychodzi następne wcielenie Buddy, a jego los jest godny pozazdroszczenia. Ziemskie wcielenia Buddy rzadko dotrwa do dorosłości (zwykle umiera w tajemniczych okolicznościach lub ginie po prostu).
Ostatnio wcieleniem Buddy okrzyknięto Rama Bahadur Bomjon, który oddaje się głębokiej medytacji. Chłopiec urodził się 09 kwietnia 1990 w małej miejscowości w górzystym Nepalu. Od dzieciństwa był zaskakująco poważnym i przyjaznym chłopakiem, który z szacunkiem odnosił się do osób w każdym wieku i różnym statusie społecznym. W ciągu pięciu lat wyświęcono go na mnicha, który przyjął przykazania panch shila. Mężczyzna już w tym czasie pokazał niezwykłą skłonność do medytacji, która może trwać nawet do kilku dni bez przerwy na sen i jedzenie.

W roku 2005 Ram Bahadur Bomjon zasiadł pod świętym drzewem i głęboko medytował przez dziewięć miesięcy. Istnieje wiele dowodów wskazujących, że młody człowiek, który nie jadł i nie pił, przez cały czas stracił na wadze tylko 1,5 kg.

Potem rozeszły się pierwsze pogłoski, że w Nepalu żyje chłopiec – wcielenie Buddy. Zainteresowanie jego osobą było tak duże, że młody człowiek był zmuszony przenieść się do dżungli, ponieważ masowo nawiedzali go turyści i ciekawscy.
W styczniu 2006 Rama Bahadur Bomjon zapłonął sam z siebie przy ponad stu świadkach i w obecności kamer. Ogień zniknął po kilku sekundach, a mnich nie doznał żadnych oparzeń.


Facet z Nepalu wywołuje emocje. Do maleńkiej wsi, gdzie mieszka mężczyzna, zmierzają wyznawcy buddyzmu z całego świata.
Wiosną 2006 Rama Bahadur Bomjon po prostu zniknął, aby pojawić się sześć miesięcy później. Wiadomo, że w tym czasie medytował pod ziemią w bunkrze, wybudowanym w czasie drugiej wojny światowej. Obecnie Rama modli się w swojej rodzinnej miejscowości, odmawiając jedzenia i wody, ale przyjmuje pielgrzymów.

Ram Bahadur Bomjon - wcielenie Buddy?

Grecki matematyk Pitagoras próbował uzasadnić proces wędrówki dusz, ale tylko w buddyzmie (i w niektórych jego odłamach) reinkarnacja jest podstawową tradycją. W szczególności uważa się, że każdy człowiek jest skazany na życie wieczne w różnych ciałach i każdy z nas przechodzi przez nieskończoną liczbę przemian (tak zwane koło Sansary).

Wyznawcy buddyzmu są przekonani, że co kilkaset lat na ziemię przychodzi następne wcielenie Buddy, a jego los jest godny pozazdroszczenia. Ziemskie wcielenia Buddy rzadko dotrwa do dorosłości (zwykle umiera w tajemniczych okolicznościach lub ginie po prostu).
Ostatnio wcieleniem Buddy okrzyknięto Rama Bahadur Bomjon, który oddaje się głębokiej medytacji. Chłopiec urodził się 09 kwietnia 1990 w małej miejscowości w górzystym Nepalu. Od dzieciństwa był zaskakująco poważnym i przyjaznym chłopakiem, który z szacunkiem odnosił się do osób w każdym wieku i różnym statusie społecznym. W ciągu pięciu lat wyświęcono go na mnicha, który przyjął przykazania panch shila. Mężczyzna już w tym czasie pokazał niezwykłą skłonność do medytacji, która może trwać nawet do kilku dni bez przerwy na sen i jedzenie.

W roku 2005 Ram Bahadur Bomjon zasiadł pod świętym drzewem i głęboko medytował przez dziewięć miesięcy. Istnieje wiele dowodów wskazujących, że młody człowiek, który nie jadł i nie pił, przez cały czas stracił na wadze tylko 1,5 kg.

Potem rozeszły się pierwsze pogłoski, że w Nepalu żyje chłopiec – wcielenie Buddy. Zainteresowanie jego osobą było tak duże, że młody człowiek był zmuszony przenieść się do dżungli, ponieważ masowo nawiedzali go turyści i ciekawscy.
W styczniu 2006 Rama Bahadur Bomjon zapłonął sam z siebie przy ponad stu świadkach i w obecności kamer. Ogień zniknął po kilku sekundach, a mnich nie doznał żadnych oparzeń.


Facet z Nepalu wywołuje emocje. Do maleńkiej wsi, gdzie mieszka mężczyzna, zmierzają wyznawcy buddyzmu z całego świata.
Wiosną 2006 Rama Bahadur Bomjon po prostu zniknął, aby pojawić się sześć miesięcy później. Wiadomo, że w tym czasie medytował pod ziemią w bunkrze, wybudowanym w czasie drugiej wojny światowej. Obecnie Rama modli się w swojej rodzinnej miejscowości, odmawiając jedzenia i wody, ale przyjmuje pielgrzymów.

Weź jedzenie do domu – Banki żywności pękają w szwach od owoców i warzyw przekazanych przez rolników. - Zgłaszajcie się po nie, trzeba je zjeść - apelują do organizacji charytatywnych. Jedzenie łatwo się psuje, musi jak najszybciej trafić do potrzebujących
Pełne marchwi, jabłek i śliwek są magazyny Świętokrzyskiego Banku Żywności w Ostrowcu Świętokrzyskim. Od 10 września przyjął 180 ton owoców. Samych jabłek ma dostać jeszcze 3 tys. ton. - Pracy mamy niesamowicie dużo, ale chciałabym pomóc wszystkim rolnikom i sadownikom, dlatego nie odmawiam. Jeśli ktoś przywiezie do nas produkty, to przyjmujemy - mówi prezes banku Maria Adamczyk. I apeluje do radnych sejmiku wojewódzkiego: - Zachęcajcie stowarzyszenia, by zgłaszały się po te owoce i warzywa.

Po produkty z banku żywności mogą się zgłaszać stowarzyszenia i fundacje, które pomagają potrzebującym. Jabłka czy śliwki mogą później przekazać najbiedniejszym rodzinom, ale również np. studentom, dzieciom ze świetlic środowiskowych czy klubom seniora. Osoby indywidualne same nie mogą zgłosić się do banku po żywność.

Weź jedzenie do domu

Banki żywności pękają w szwach od owoców i warzyw przekazanych przez rolników. - Zgłaszajcie się po nie, trzeba je zjeść - apelują do organizacji charytatywnych. Jedzenie łatwo się psuje, musi jak najszybciej trafić do potrzebujących
Pełne marchwi, jabłek i śliwek są magazyny Świętokrzyskiego Banku Żywności w Ostrowcu Świętokrzyskim. Od 10 września przyjął 180 ton owoców. Samych jabłek ma dostać jeszcze 3 tys. ton. - Pracy mamy niesamowicie dużo, ale chciałabym pomóc wszystkim rolnikom i sadownikom, dlatego nie odmawiam. Jeśli ktoś przywiezie do nas produkty, to przyjmujemy - mówi prezes banku Maria Adamczyk. I apeluje do radnych sejmiku wojewódzkiego: - Zachęcajcie stowarzyszenia, by zgłaszały się po te owoce i warzywa.

Po produkty z banku żywności mogą się zgłaszać stowarzyszenia i fundacje, które pomagają potrzebującym. Jabłka czy śliwki mogą później przekazać najbiedniejszym rodzinom, ale również np. studentom, dzieciom ze świetlic środowiskowych czy klubom seniora. Osoby indywidualne same nie mogą zgłosić się do banku po żywność.

Budowanie masy mięśniowej na diecie wegańskiej

Jedz mało, ale często – jem 6 do 8 razy dziennie (co przekłada się na jedzenie co 2-4 godziny). To ważne, żeby regularnie dostarczać organizmowi składniki odżywcze (białko, kalorie, zdrowe tłuszcze, węglowodany), tak żeby mieć dodatni bilans azotowy (różnica między całkowitym azotem spożytym, a całkowitym azotem wydalonym z organizmu w kale, moczu i pocie; ujemny bilans charakteryzuje osoby chore na zaawansowanego raka, będące po operacjach, mające niedobór wysokiej jakości białka). Dzięki temu nie tylko twój metabolizm przyśpieszy oraz zwiększy się zdolność spalania tłuszczu, ale także będziesz miał wszystkie składniki odżywcze potrzebne do wzrostu mięśni i regeneracji – będziesz więc w stanie ćwiczyć z większą mocą następnym razem.

Zadbaj o białko – dążę do 1-1.5 grama białka na każdy funt [funt równa się około 0,4 kilograma - przypis.red] mojego ciała [zazwyczaj poleca się 2-2,5 g. na kilogram masy ciała - przypis red.] Na przykład, poza sezonem zazwyczaj ważę pomiędzy 180 a 185 funtów. Ostatnim razem było to 180 funtów, co przekłada się na 180 gram protein na dzień. To oczywiście rozkłada się na 6 posiłków, czyli średnio 30g białka na posiłek.

Węglowodany są kluczowe dla przyrostu mięśni – jeśli chodzi o węglowodany, to jadam głównie organiczne, pełnoziarniste chleby, które dostarczają mnóstwo błonnika i węglowodanów o niskim indeksie glikemicznym utrzymujące cukry we krwi na jednym poziomie. Kiedy jestem w fazie budowania masy mięśniowej, jadam 2 do 3 gramów węglowodanów na każdy funt ciała – wychodzi od 360 do 540 gramów na dzień.

Jedz odpowiednią ilość kalorii – to największy problem dla większości osób, które chcą przybrać na masie i może być wyjątkowo podchwytliwy dla wegan. Powodem nie jest brak posiłków, ale fakt, że dieta wegańska obfituje w błonnik i zawiera stosunkowo niewiele kalorii dzięki ogromnej ilości warzyw i owoców. To bardzo ważne, żeby spożywać 15 do 20 kalorii na każdy funt masy ciała. Zacznij od mniejszej ilości i zwiększaj ją sukcesywnie, biorąc pod uwagę swój progres. Jeśli wszystko idzie zgodnie z planem i twoje ciało zaczyna nabierać mięśni z minimalną ilością tłuszczu, zostań przy tej ilości lub nawet delikatnie ją zwiększ.

Tłuszcze powinny stanowić około 30% wszystkich kalorii – pozytywnym aspektem diety wegańskiej jest to, że spożywane tłuszcze pochodzą ze zdrowych źródeł –orzechy, pestki, ziarna.

Fragment tekstu stąd:
http://veganworkout.org.pl/budowanie-masy-miesniowej-na-diecie-weganskiej-cz-2-dieta/

Mięśniak z filmiku to Fran Medrano -weganin uprawiający kalistenikę

Przyjaciele, nie jedzenie! – Każdego roku na potrzeby przemysłu spożywczego zabijanych jest około 56 miliardów zwierząt (jest to średnia z danych FAO z lat 2003-2007). Liczba ta nie obejmuje ryb ani innych zwierząt morskich, które w statystykach nie występują jako jednostki, lecz przeliczane są na tony.

W Polsce zabija się 470 mln zwierząt rzeźnych rocznie – czyli prawie tysiąc zwierząt w każdej minucie.

Nie trudno jest sobie wyobrazić, że sprostanie takiemu popytowi na mięso wiąże się nie tylko z ogromnym zanieczyszczeniem środowiska co z niewyobrażalnym cierpieniem. Ogromny ścisk, izolacja od otoczenia, smród, hałas, skrajne temperatury, atakowanie się zwierząt nawzajem, a nawet kanibalizm, choroby, koszmar każdego dnia ich życia. Nie wspominając o transporcie do rzeźni, który dla wielu zwierząt jest pierwszym i ostatnim kontaktem z naturalnym kolorem nieba czy słońcem.

Czy to nie dziwne, że pewne zwierzęta traktujemy na równi z członkami rodziny, a inne naszymi codziennymi wyborami w sklepie skazujemy na okrutny los? 

Więcej tutaj:

http://najadacze.pl/dlaczego-weganizm/zwierzeta/

Przyjaciele, nie jedzenie!

Każdego roku na potrzeby przemysłu spożywczego zabijanych jest około 56 miliardów zwierząt (jest to średnia z danych FAO z lat 2003-2007). Liczba ta nie obejmuje ryb ani innych zwierząt morskich, które w statystykach nie występują jako jednostki, lecz przeliczane są na tony.

W Polsce zabija się 470 mln zwierząt rzeźnych rocznie – czyli prawie tysiąc zwierząt w każdej minucie.

Nie trudno jest sobie wyobrazić, że sprostanie takiemu popytowi na mięso wiąże się nie tylko z ogromnym zanieczyszczeniem środowiska co z niewyobrażalnym cierpieniem. Ogromny ścisk, izolacja od otoczenia, smród, hałas, skrajne temperatury, atakowanie się zwierząt nawzajem, a nawet kanibalizm, choroby, koszmar każdego dnia ich życia. Nie wspominając o transporcie do rzeźni, który dla wielu zwierząt jest pierwszym i ostatnim kontaktem z naturalnym kolorem nieba czy słońcem.

Czy to nie dziwne, że pewne zwierzęta traktujemy na równi z członkami rodziny, a inne naszymi codziennymi wyborami w sklepie skazujemy na okrutny los?

Więcej tutaj:

http://najadacze.pl/dlaczego-weganizm/zwierzeta/

Naczynia ceramiczne mogą zawierać metale ciężkie – Naczynia ceramiczne nie tylko ładne, ale i niebezpieczne


Jeśli po umyciu kubka do kawy czy herbaty, na ściankach pozostaje szary osad, to bardzo możliwe jest, że polewa ceramiczna zawiera ołów.
 
Ceramiczne i porcelanowe naczynia, szczególnie starsze, ręcznie ozdabiane i importowane (nie będę wskazywać palcem na ten ogromny kraj, który od kilkunastu lat zarzuca rynki całego świata przeważnie toksycznymi i tanimi przedmiotami użytku codziennego) mogą zawierać ciężkie metale, w tym ołów i kadm. Napoje o kwaśnym odczynie, takie jak np. sok pomarańczowy, sok pomidorowy, kawa, herbata, cola etc., mogą powodować, że większe ilości ołowiu uwalniają się ze ścianek naczynia.
 
Szczególnie naczynia dla zwierząt nie podlegają niemal żadnej inspekcji, dlatego świadomi opiekunowie psów, kotów i wszelkich "żiwotnych", powinni pamiętać, że naczynia plastikowe i ceramiczne czy porcelanowe, w których podają zwierzętom jedzenie czy wodę, mogą spowodować najróżniejsze problemy zdrowotne, w tym niewydolność nerek i raka. Najbezpieczniejszym wyborem są dobrej jakości miski szklane.
 
Przedmioty codziennego użytku mogą zabijać. Czy wiemy, czego używamy i z czego jest to zrobione? Czy zastanawiamy się używając kubka do herbaty, że możemy wprowadzać do organizmu truciznę? Coraz więcej pojawia się na rynku produktów produkowanych z coraz to nowszych komponentów, które ciągle są modyfikowane. Szczególnie jest to niebezpieczne w produktach przeznaczonych do żywności. Nawet te, które z założenia powinny być ekologiczne mogą zawierać niebezpieczne związki.
 
Produktami takimi są wyroby ceramiczne, które mogą zawierać ołów, kadm czy bar. Są to metale ciężkie, które odkładają się w organizmie i w ciągu kilku lat mogą spowodować poważne uszkodzenia narządów.
 
Ołów - Przez wiele lat odkłada się w kościach i wywołuje chorobę zwaną ołowicą. Ołów ma toksyczne działanie na układ nerwowy, układ kostny, układ pokarmowy. Narządy najbardziej narażone na toksyczne działanie ołowiu to: wątroba, nerki, szpik kostny i mózg. Średnie pobieranie ołowiu przez dorosłego człowieka wynosi 320-440mg/dobę.
 
Kadm - Toksyczne działanie kadmu polega na: zaburzeniu czynności nerek, chorobie nadciśnieniowej zmianach nowotworowych, zaburzeniach metabolizmu wapnia, zaburzeniach funkcji rozrodczych. Dzienne pobieranie kadmu z pożywieniem przez dorosłego człowieka w Polsce kształtuje się na poziomie 23 - 120 mg , a dopuszczalna dawka wynosi 60 - 70mg na dobę.
 
Bar - Sole baru rozpuszczalne w wodzie, jak chlorek i węglan, są silnie toksyczne. Dawka śmiertelna różnych związków baru wynosi 1-4 g . Zatrucie barem w początkowym stadium objawia się zaburzeniami żołądkowo-jelitowymi, następnie niedowładem mięśni, zwłaszcza kończyn górnych i szyi, ponadto trudnościami w oddychaniu. Toksyczną dawką dla człowieka jest 200 mg baru, a dzienną pobieraną w pożywieniu ocenia się na 600-750 ug. Zbyt wysokie stężenie baru w organizmie można łączyć z wystąpieniem wysokiego ciśnienia krwi i chorobami serca.
 
Nie wszyscy sobie zdają sprawę skąd i dlaczego w ceramice znajdują się te niebezpieczne metale. Pierwszy czynnik to ekonomia. Dotyczy to głównie ołowiu, który jest silnym topnikiem. Dzięki niemu znacznie można obniżyć temperaturę wypalania ceramiki, co przekłada się na koszt. Dla uzmysłowienia jaka to może być oszczędność można posłużyć się przykładem: wypalając ceramikę do 800 stopni Celsjusza zużywamy np. energii za 10zł, wypalając tę samą ceramikę w tym samym piecu do temperatury 1100 stopni Celsjusza zużywamy energii za 40zł. Na powyższym przykładzie widać, że im wyższa temperatura, tym wyższy koszt podniesienia jej o 1 stopień. Tak więc obniżenie temperatury wypału ceramiki znacznie wpływa na końcową cenę produktu. Ponadto związki ołowiu i kadmu bardzo często występują w szkliwach, ponieważ szkliwa na bazie ołowiu są ciepłe i dają ładne odcienie kolorów, dzięki kadmowi zaś można uzyskać intensywne kolory od żółtego do jasnopomarańczowego. Niestety nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszystkich źródeł pobierania do organizmu niebezpiecznych związków, które dostają się do nas drogą pokarmową, oddechową i przez skórę.

Naczynia ceramiczne mogą zawierać metale ciężkie

Naczynia ceramiczne nie tylko ładne, ale i niebezpieczne


Jeśli po umyciu kubka do kawy czy herbaty, na ściankach pozostaje szary osad, to bardzo możliwe jest, że polewa ceramiczna zawiera ołów.

Ceramiczne i porcelanowe naczynia, szczególnie starsze, ręcznie ozdabiane i importowane (nie będę wskazywać palcem na ten ogromny kraj, który od kilkunastu lat zarzuca rynki całego świata przeważnie toksycznymi i tanimi przedmiotami użytku codziennego) mogą zawierać ciężkie metale, w tym ołów i kadm. Napoje o kwaśnym odczynie, takie jak np. sok pomarańczowy, sok pomidorowy, kawa, herbata, cola etc., mogą powodować, że większe ilości ołowiu uwalniają się ze ścianek naczynia.

Szczególnie naczynia dla zwierząt nie podlegają niemal żadnej inspekcji, dlatego świadomi opiekunowie psów, kotów i wszelkich "żiwotnych", powinni pamiętać, że naczynia plastikowe i ceramiczne czy porcelanowe, w których podają zwierzętom jedzenie czy wodę, mogą spowodować najróżniejsze problemy zdrowotne, w tym niewydolność nerek i raka. Najbezpieczniejszym wyborem są dobrej jakości miski szklane.

Przedmioty codziennego użytku mogą zabijać. Czy wiemy, czego używamy i z czego jest to zrobione? Czy zastanawiamy się używając kubka do herbaty, że możemy wprowadzać do organizmu truciznę? Coraz więcej pojawia się na rynku produktów produkowanych z coraz to nowszych komponentów, które ciągle są modyfikowane. Szczególnie jest to niebezpieczne w produktach przeznaczonych do żywności. Nawet te, które z założenia powinny być ekologiczne mogą zawierać niebezpieczne związki.

Produktami takimi są wyroby ceramiczne, które mogą zawierać ołów, kadm czy bar. Są to metale ciężkie, które odkładają się w organizmie i w ciągu kilku lat mogą spowodować poważne uszkodzenia narządów.

Ołów - Przez wiele lat odkłada się w kościach i wywołuje chorobę zwaną ołowicą. Ołów ma toksyczne działanie na układ nerwowy, układ kostny, układ pokarmowy. Narządy najbardziej narażone na toksyczne działanie ołowiu to: wątroba, nerki, szpik kostny i mózg. Średnie pobieranie ołowiu przez dorosłego człowieka wynosi 320-440mg/dobę.

Kadm - Toksyczne działanie kadmu polega na: zaburzeniu czynności nerek, chorobie nadciśnieniowej zmianach nowotworowych, zaburzeniach metabolizmu wapnia, zaburzeniach funkcji rozrodczych. Dzienne pobieranie kadmu z pożywieniem przez dorosłego człowieka w Polsce kształtuje się na poziomie 23 - 120 mg , a dopuszczalna dawka wynosi 60 - 70mg na dobę.

Bar - Sole baru rozpuszczalne w wodzie, jak chlorek i węglan, są silnie toksyczne. Dawka śmiertelna różnych związków baru wynosi 1-4 g . Zatrucie barem w początkowym stadium objawia się zaburzeniami żołądkowo-jelitowymi, następnie niedowładem mięśni, zwłaszcza kończyn górnych i szyi, ponadto trudnościami w oddychaniu. Toksyczną dawką dla człowieka jest 200 mg baru, a dzienną pobieraną w pożywieniu ocenia się na 600-750 ug. Zbyt wysokie stężenie baru w organizmie można łączyć z wystąpieniem wysokiego ciśnienia krwi i chorobami serca.

Nie wszyscy sobie zdają sprawę skąd i dlaczego w ceramice znajdują się te niebezpieczne metale. Pierwszy czynnik to ekonomia. Dotyczy to głównie ołowiu, który jest silnym topnikiem. Dzięki niemu znacznie można obniżyć temperaturę wypalania ceramiki, co przekłada się na koszt. Dla uzmysłowienia jaka to może być oszczędność można posłużyć się przykładem: wypalając ceramikę do 800 stopni Celsjusza zużywamy np. energii za 10zł, wypalając tę samą ceramikę w tym samym piecu do temperatury 1100 stopni Celsjusza zużywamy energii za 40zł. Na powyższym przykładzie widać, że im wyższa temperatura, tym wyższy koszt podniesienia jej o 1 stopień. Tak więc obniżenie temperatury wypału ceramiki znacznie wpływa na końcową cenę produktu. Ponadto związki ołowiu i kadmu bardzo często występują w szkliwach, ponieważ szkliwa na bazie ołowiu są ciepłe i dają ładne odcienie kolorów, dzięki kadmowi zaś można uzyskać intensywne kolory od żółtego do jasnopomarańczowego. Niestety nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszystkich źródeł pobierania do organizmu niebezpiecznych związków, które dostają się do nas drogą pokarmową, oddechową i przez skórę.

Nawet Panda wie, że jedzenie mięsa to kwestia wyboru, a nie biologii. – Ulubionym pożywieniem pandy jest bambus. Od listopada do marca je wyłącznie liście i młode łodygi, od kwietnia do czerwca zjada także starsze łodygi, natomiast od lipca do października prawie wyłącznie liście. Panda zjada codziennie ogromne ilości tej rośliny. Po posiłkach pandy zostawiają ślady w postaci kupek wiórów. Lecz bambus nie jest jedynym pożywieniem pandy. Zjada ona także inne rośliny trawiaste, a czasami nawet ryby, gryzonie, jajka, miód lub szczekuszki. Panda wielka jest bowiem zwierzęciem mięsożernym, jednak "przestawiła się" na całkowicie roślinną dietę. Jej układ pokarmowy nie jest jednak tak dobrze przystosowany do wegetariańskiej diety, panda trawi bowiem jedynie 17% zjadanego bambusa (zwierzęta roślinożerne trawią 80% zjadanego jedzenia). Dlatego też panda poświęca 16 godzin dziennie na zdobywanie pożywienia.

Nawet Panda wie, że jedzenie mięsa to kwestia wyboru, a nie biologii.

Ulubionym pożywieniem pandy jest bambus. Od listopada do marca je wyłącznie liście i młode łodygi, od kwietnia do czerwca zjada także starsze łodygi, natomiast od lipca do października prawie wyłącznie liście. Panda zjada codziennie ogromne ilości tej rośliny. Po posiłkach pandy zostawiają ślady w postaci kupek wiórów. Lecz bambus nie jest jedynym pożywieniem pandy. Zjada ona także inne rośliny trawiaste, a czasami nawet ryby, gryzonie, jajka, miód lub szczekuszki. Panda wielka jest bowiem zwierzęciem mięsożernym, jednak "przestawiła się" na całkowicie roślinną dietę. Jej układ pokarmowy nie jest jednak tak dobrze przystosowany do wegetariańskiej diety, panda trawi bowiem jedynie 17% zjadanego bambusa (zwierzęta roślinożerne trawią 80% zjadanego jedzenia). Dlatego też panda poświęca 16 godzin dziennie na zdobywanie pożywienia.

Źródło: faktopedia.pl
TOP 10 produktów roślinnych – Ostatnio coraz popularniejsze stają się wszelkiego rodzaju superfoods – produkty o szczególnie wysokiej zawartości witamin i składników mineralnych. Weganie i sportowcy coraz częściej sięgają po jagody goij, acai, mace czy spirulinę. Nie ma w tym nic złego. Nie zapominajmy jednak o tradycyjnych produktach roślinnych. Wiele z nich to prawdziwa kopalnia minerałów, witamin i antyoksydantów. I chociaż nie są reklamowane jako superfoods, goszczą na naszych talerzach od lat i niektórym zdążyły już spowszednieć, ale błędem byłoby nie doceniać ich właściwości. Nie musicie sięgać po drogie i wciąż ciężko dostępne superfoods. Super jedzenie czeka na was w najbliższym warzywniaku! Poniżej podajemy nasz subiektywny ranking 10 najbardziej wartościowych produktów roślinnych. Obawiasz się niedoborów żelaza, wapnia czy cynku? Skorzystaj z naszej listy i wprowadź poniższe produkty do swojego menu. Efekty gwarantowane! 
Więcej tu:

http://veganworkout.org.pl/top-10-produktow-roslinnych-o-ktorych-warto-pamietac/

TOP 10 produktów roślinnych

Ostatnio coraz popularniejsze stają się wszelkiego rodzaju superfoods – produkty o szczególnie wysokiej zawartości witamin i składników mineralnych. Weganie i sportowcy coraz częściej sięgają po jagody goij, acai, mace czy spirulinę. Nie ma w tym nic złego. Nie zapominajmy jednak o tradycyjnych produktach roślinnych. Wiele z nich to prawdziwa kopalnia minerałów, witamin i antyoksydantów. I chociaż nie są reklamowane jako superfoods, goszczą na naszych talerzach od lat i niektórym zdążyły już spowszednieć, ale błędem byłoby nie doceniać ich właściwości. Nie musicie sięgać po drogie i wciąż ciężko dostępne superfoods. Super jedzenie czeka na was w najbliższym warzywniaku! Poniżej podajemy nasz subiektywny ranking 10 najbardziej wartościowych produktów roślinnych. Obawiasz się niedoborów żelaza, wapnia czy cynku? Skorzystaj z naszej listy i wprowadź poniższe produkty do swojego menu. Efekty gwarantowane!
Więcej tu:

http://veganworkout.org.pl/top-10-produktow-roslinnych-o-ktorych-warto-pamietac/