Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Szukaj


 

Znalazłem 30 takich materiałów
Kulka – To nie obca planeta, to tylko kulka Irydowa w długopisie.

Kulka

To nie obca planeta, to tylko kulka Irydowa w długopisie.

Planeta –

Planeta

George Carlin - "The planet is fine, the people are fucked!"

Filmik z polskimi napisami.


Nasza planeta przeszła pięć okresów masowego ginięcia gatunków, ale ludzie bezustannie mówią o tym, żeby ją ratować, kiedy ona wcale nie potrzebuje naszej pomocy.

Nasza planeta przechodziła już przez wiele kataklizmów i nie potrzebowała niczyjej pomocy - radziła sobie sama, więc dlaczego nagle miałaby jej potrzebować ?

Ziemia jest na tyle duża, że poradzi sobie sama, i najważniejszym pytaniem nie jest to, czy potrafimy zapewnić jej bezpieczeństwo, ale czy ona będzie w stanie zapewnić je nam.

Źródło: http://youtube.com/

Rise Against - Black Masks and Gasoline

Tylko dlatego, że możesz oddychać
Nie znaczy, że jesteś żywy
Albo, że naprawdę żyjesz.
To życie zebrało swoje żniwo
I ona po prostu nie wie,
Jak wiele może jeszcze dać.

Ale tutaj, na szczycie świata
Podnoszę ręce i zaciskam pięści
Oni stoją przede mną, domagając się odpowiedzi za pstryknięciem palca.

Nie rozumiem, skąd wziąłeś ten pomysł
Tak głęboko zakorzeniony w twojej głowie
(że ten świat) jest czymś, na czym musisz wywrzeć wrażenie
Bo nie mógłbym przejmować się mniej

Potrzeba rewolucji wzrasta
Wychodzi na powierzchnię, z trudem łapiąc powietrze
Nie godzimy się z tą planetą
Już ani jednego dnia, mniej więcej jeszcze jeden rok.

Nie rozumiem, skąd wziąłeś ten pomysł
Tak głęboko zakorzeniony w twojej głowie
(że ten świat) jest czymś, na czym musisz wywrzeć wrażenie
Bo nie mógłbym przejmować się mniej.

Więc tutaj i teraz, w naszym gnijącym narodzie
Krew się przelewa, to wszystko jest teraz w naszych rękach
Żyjemy w strachu przed naszym własnym potencjałem
Wygrać, przegrać, to wszystko jest teraz w naszych rękach

I mam amerykański sen
Ale są w nim czarne maski i benzyna
Pewnego dnia obrócę te myśli w krzyki
Na świat, który obrócił się przeciwko mnie

Nie rozumiem, skąd wziąłeś ten pomysł
Tak głęboko zakorzeniony w twojej głowie
(że ten świat) jest czymś, na czym musisz wywrzeć wrażenie
Bo nie mógłbym przejmować się mniej.

10 000 tyś – Fotografia wyżej nosi nazwę Ultragłębokie Pole Hubble’a. Ponad 10 tys. Galaktyk znajduję się na tym zdjęciu - każda kropka, smuga, czy plamka stanowi tutaj całą galaktykę. I każda z tych kropek zawiera w sobie miliony milionów gwiazd. Każda z tych gwiazd posiada swoje planety. A każda planeta – możliwość posiadania cywilizacji. 

jesteśmy tylko pyłem :) z całego ogromu kosmosu

10 000 tyś

Fotografia wyżej nosi nazwę Ultragłębokie Pole Hubble’a. Ponad 10 tys. Galaktyk znajduję się na tym zdjęciu - każda kropka, smuga, czy plamka stanowi tutaj całą galaktykę. I każda z tych kropek zawiera w sobie miliony milionów gwiazd. Każda z tych gwiazd posiada swoje planety. A każda planeta – możliwość posiadania cywilizacji.

jesteśmy tylko pyłem :) z całego ogromu kosmosu

Źródło: wiki opis zdj http://ujarani.com/135433
Planeta –

Planeta

Szorstko, ale jednak :) – Cenisz swoje życie, szanujesz je. Jesteś wdzięczny wszechświatowi, że możesz doświadczyć tego cudu, którym życie jest. Cieszysz się każdą dobrą chwilą, emocjami, które Cię budują. Doceniasz możliwość bycia po prostu, istnienia samego w sobie. A teraz zastanów się chwilę. Czy nie powinieneś tej wdzięczności w jakiś sposób okazać? Żyjesz. Fajnie, nie Ty jeden. Skoro już tu jesteś to może włożysz odrobinę pracy byś miejsce, które jest Twoim domem zostawił lepsze kiedy już odejdziesz? Dobra, rozumiem doba Einsteina, Yourofskiego czy Gandhiego była przecież znacznie dłuższa ;) Rozumiem, że nie każdy może być wybitnym fizykiem, ale skoro już wiesz, że niczego wielkiego nie odkryjesz, nie wygłosisz inspirującej mowy o pokoju na świecie czy nie wypadałoby w tym miejscu złapać nieco dystansu do siebie? ...Trochę skromności pokory i skromności względem świata? Rozumiem, że immanentna wartość Twojego życia jest ogromna, ale czy jako mieszkaniec ziemi masz aż tak wielkie znaczenie by pozwalać sobie brać nie dając nic w zamian? Ta "przemowa" nie ma zmusić Cie do napisania książki czy swtworzenia nowej ideologii. Po prostu zastanów się czasem skąd bierze się jedzenia na Twoim talerzu, dokąd jadą śmieci, które wyrzucasz, skąd pochodzi ubranie, które zakładasz, dlaczego rzecz, którą kupujesz kosztuje tak niewiele pieniędzy (ktoś musiał ponieść jej koszt, skoro Ty tego nie zrobiłeś). Czy na pewno czujes się takim "super mega gościem" by cała planeta pracowała na to co jesz, nosisz, zużywasz, wlewasz do baku? To co po Tobie zostanie to kolejna hałda śmieci, wykarczowane płuca ziemi, kilkadziesiąt zabitych w cierpieniu zwierząt, smog nad miastem. Zastanów się jaką wartość ma dla Ciebie Twoje życie. Czy nie wypadałoby skromnie podziękować za ten dar? Może chociaż tym by nie siać spustoszenia w okół siebie... Myśl! Segregowanie śmieci pochłania czas, dieta wegańska jest skomplikowana i wymaga edukacji i czasu, szukanie kosmetyków nie testowanych na zwierzętach wymaga czasu, naprawianie rzeczy (zamiast kupowania) wymaga czasu. Czasu, którego nie masz, czasu, który możesz poświęcić na zabawę, odpoczynek i inne "ważne" rzeczy ...przecież ;) Jak się czujesz gdy ktoś bliski nie ma dla Ciebie czasu? Doceniony, zauważony? Z pewnością ;) Za trzydzieści lat, kiedy Twój wnuk w pełni już przebudzony, zapyta co zrobiłeś jako młody człowiek żeby ratować planetę, będziesz modlił się by udławić się własnym językiem. ...bo czytanie poezji i znajomość Hiszpańskiego buduje -owszem -Ciebie samego. Co po za tym? Myśl! Spójrz na siebie jak na egoiste, zadufanego narcyza, który po za sobą nie widzić nic. Zrób rachunek sumienia. Obudź się z tej choroby mentalnej. Zacznij widzieć więcej. Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się Twoja strefa komfortu. Nie bądź ignorantem. W dzisiejszym świecie niewiedza jest wyborem. Poświęć dziesięć minut dziennie na znalezienie sposobu na odwdzięczenie się za dar życia, który dostałeś. Nie odwracaja głowy. Proszę Cię. Pomyśl!

Szorstko, ale jednak :)

Cenisz swoje życie, szanujesz je. Jesteś wdzięczny wszechświatowi, że możesz doświadczyć tego cudu, którym życie jest. Cieszysz się każdą dobrą chwilą, emocjami, które Cię budują. Doceniasz możliwość bycia po prostu, istnienia samego w sobie. A teraz zastanów się chwilę. Czy nie powinieneś tej wdzięczności w jakiś sposób okazać? Żyjesz. Fajnie, nie Ty jeden. Skoro już tu jesteś to może włożysz odrobinę pracy byś miejsce, które jest Twoim domem zostawił lepsze kiedy już odejdziesz? Dobra, rozumiem doba Einsteina, Yourofskiego czy Gandhiego była przecież znacznie dłuższa ;) Rozumiem, że nie każdy może być wybitnym fizykiem, ale skoro już wiesz, że niczego wielkiego nie odkryjesz, nie wygłosisz inspirującej mowy o pokoju na świecie czy nie wypadałoby w tym miejscu złapać nieco dystansu do siebie? ...Trochę skromności pokory i skromności względem świata? Rozumiem, że immanentna wartość Twojego życia jest ogromna, ale czy jako mieszkaniec ziemi masz aż tak wielkie znaczenie by pozwalać sobie brać nie dając nic w zamian? Ta "przemowa" nie ma zmusić Cie do napisania książki czy swtworzenia nowej ideologii. Po prostu zastanów się czasem skąd bierze się jedzenia na Twoim talerzu, dokąd jadą śmieci, które wyrzucasz, skąd pochodzi ubranie, które zakładasz, dlaczego rzecz, którą kupujesz kosztuje tak niewiele pieniędzy (ktoś musiał ponieść jej koszt, skoro Ty tego nie zrobiłeś). Czy na pewno czujes się takim "super mega gościem" by cała planeta pracowała na to co jesz, nosisz, zużywasz, wlewasz do baku? To co po Tobie zostanie to kolejna hałda śmieci, wykarczowane płuca ziemi, kilkadziesiąt zabitych w cierpieniu zwierząt, smog nad miastem. Zastanów się jaką wartość ma dla Ciebie Twoje życie. Czy nie wypadałoby skromnie podziękować za ten dar? Może chociaż tym by nie siać spustoszenia w okół siebie... Myśl! Segregowanie śmieci pochłania czas, dieta wegańska jest skomplikowana i wymaga edukacji i czasu, szukanie kosmetyków nie testowanych na zwierzętach wymaga czasu, naprawianie rzeczy (zamiast kupowania) wymaga czasu. Czasu, którego nie masz, czasu, który możesz poświęcić na zabawę, odpoczynek i inne "ważne" rzeczy ...przecież ;) Jak się czujesz gdy ktoś bliski nie ma dla Ciebie czasu? Doceniony, zauważony? Z pewnością ;) Za trzydzieści lat, kiedy Twój wnuk w pełni już przebudzony, zapyta co zrobiłeś jako młody człowiek żeby ratować planetę, będziesz modlił się by udławić się własnym językiem. ...bo czytanie poezji i znajomość Hiszpańskiego buduje -owszem -Ciebie samego. Co po za tym? Myśl! Spójrz na siebie jak na egoiste, zadufanego narcyza, który po za sobą nie widzić nic. Zrób rachunek sumienia. Obudź się z tej choroby mentalnej. Zacznij widzieć więcej. Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się Twoja strefa komfortu. Nie bądź ignorantem. W dzisiejszym świecie niewiedza jest wyborem. Poświęć dziesięć minut dziennie na znalezienie sposobu na odwdzięczenie się za dar życia, który dostałeś. Nie odwracaja głowy. Proszę Cię. Pomyśl!