Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Strach przed zmianami

Strach przed zmianami

Ludzie boją się zmian. Strach jest niestety główną emocją kierującą ludzkim postępowaniem w naszym świecie, a strach przed zmianami jest jej najbardziej wyrazistym wyrażeniem. Ludzie rodzą się, żyją i umierają w z grubsza takim samym świecie, ponieważ boją się, że przedsięwzięcie kroków prowadzących do polepszenia tegoż świata spowoduje koniec ich „oswojonego świata”. Zmiany kojarzą się ludziom z końcem tego co znają, z końcem ich małej stabilizacji, a co za tym idzie, zmiany kojarzą się z niepewnością jutra. Ludzkość podświadomie zatem wybiera trwanie w marazmie i stagnacji, ponieważ nikt jej nie da gwarancji „na papierze”, że próba wyrwania się z tej stagnacji doprowadzi ją do polepszenia życia.


Będąc gatunkiem zaprogramowanym na postrzeganie świata przez pryzmat egotycznego rozumu, ludzkość powiela z pokolenia na pokolenie te same błędy a historia naszej cywilizacji zatacza kręgi, które zakreślane są dookoła wojen, ubóstwa, podporządkowania jednostki władzy i życia skupionego tylko na materialnej stronie rzeczywistości. Od oficjalnych początków! naszej cywilizacji w Egipcie i Sumerze ludzie żyją praktycznie tak samo – zmieniają się jedynie środki technologiczne do dyspozycji ludzkości i sposób sprawowania władzy. Niemniej zawsze było tak, że jakieś autorytety „na górze” decydują o jej losie, pokoju i wojnie, w jaki sposób organizowane jest życie jednostek, podczas gdy ci na dole, czyli lwia większość społeczeństwa jedynie podąża wyznaczonym szlakiem; szlakiem, który znaczony jest trwaniem w takim samym paradygmacie społecznym – bo nawet, jeśli w życiu pokolenia pojawia się wojna czy rewolucja, zmienia ona jedynie to, kto jest u władzy. Żadna wojna czy rewolucja, abstrahując od tego, że najczęściej rzadko, o ile nie zawsze, te wielkie wydarzenia historyczne są manipulowane przez zakulisowe ośrodki władzy, nie przynosi wymiernych korzyści jednostce. Jedyne, czego człowiek uczy się z historii to wskazanie, że lepiej niczego nie ruszać, lepiej niczego nie zmieniać, bo poza zniszczeniem i cierpieniem, zmiana nie przynosi nic dobrego. Każda zmiana, w pojęciu szeregowego człowieka oznacza, że co prawda ktoś może zyskać (jak na przykład komuniści w 1917 czy feministki w latach 60-tych XX wieku), ale jednocześnie ktoś musi stracić. Ludzie boją się, że próbując doprowadzić do jakichś zmian staną się tymi, których te zmiany dotkną w sposób negatywny. Zmiana kojarzona jest zatem nie z próbą polepszenia sytuacji wszystkich (tak jak idealistycznie powinno to być w 1917 czy w czasach „rewolucji seksualnej” lat 60-tych) ale z próbą dojścia do władzy jednych kosztem innych.

Wbrew potrzebie współpracy, która jest naturalnym przymiotem świadomego człowieka, ludzkość bazuje na zupełnie innym modelu organizacji życia grupy. Świadomość naszego gatunku ograniczona do bojącego się o swoje własne przetrwanie i identyfikującego się z układem ciało-umysł ego, funkcjonuje tak, jak funkcjonuje dzika przyroda w amazońskiej puszczy. Liczy się tylko przetrwanie, a przetrwać może tylko najsilniejszy, ten, który jest w stanie podporządkować sobie innych i ten, który na pozostałych może żerować. Współczesny korporacyjny wyścig szczurów jest jedynie bardziej zaawansowanym technologicznie odbiciem łańcucha pokarmowego obecnego w świecie natury. Walka o jak najwyższe miejsce w drabinie wzajemnych zależności istniała „od zawsze” (czyli przynajmniej od ok. 4000 r. p.n.e.). Kiedyś była to walka pomiędzy klanami o to, kto będzie mógł być wodzem plemienia, później była walka pomiędzy panami feudalnymi o to, kto będzie mógł mieć wpływ na losy królestwa, jeszcze później walka o interes grup społecznych takich jak mieszczanie w okresie Renesansu czy dziewiętnastowieczna walka klasowa. Historia to walka państw (a właściwie dynastii) o panowanie w Europie czy na innych obszarach, walka europejskich imperiów kolonialnych o rynki zbytu . Na poziomie jednostki łańcuch pokarmowy odzwierciedlał się próbą takiego manewrowania w ramach swojej własnej klasy społecznej, aby jednocześnie być na szczycie w granicach swojej własnej grupy i aby jednocześnie nie sprowokować tych, którzy z założenia, z urodzenia byli czy są wyżej społecznie sytuowani. Mieszczanin nie próbował mieć większych wpływów niż magnat, który z kolei nie walczył z biskupem. Chłop posiadający młyn kajał się przed ubogim jak mysz kościelna szlachcicem a jednocześnie wykorzystywał parobków i bił żonę... Stereotypy? Nie, uproszczone przykłady mające pokazać, że współcześnie wygląda to tak samo. Kierownik działu w jakiejś korporacji dowodzi grupą pracowników, jednocześnie „trzęsie portkami” przed prezesem a obaj śmiertelnie boją się urzędu skarbowego. Obaj też jednocześnie próbują przy pomocy swoich domów i samochodów udowodnić sąsiadom, że to właśnie oni odnoszą w życiu sukces, każdy w ramach swojej grupy dochodowej, bo przecież robotnik nie mieszka na tym samym monitorowanym osiedlu co prezesi międzynarodowych korporacji.


Jeszcze do bardzo niedawna dziecko urodzone w rodzinie robotniczej wiedziało, że przez całe swoje życie będzie, podobnie jak jego ojciec i matka, pracowało w fabryce od świtu do zmroku, będzie klepać biedę a jego edukacja w najlepszym przypadku będzie oznaczała opanowanie umiejętności pisania i czytania. Dzisiaj ten industrialny model stagnacji społecznej zastępowany jest szerokim frontem przez inny model. System wmawia swoim zasobom (ludziom), że dzięki edukacji mogą zmienić swój los i poprawić los innych ludzi (sic!). W rzeczywistości jest to kolejny zabieg samonapędzającego się systemu opartego na zasadach łańcucha pokarmowego, tym razem prowadzący do tego, że miejsce na drabinie społecznej nie jest już tak mocno uzależnione od pochodzenia, ale uzależnione jest od tego, jak bardzo posłuszny jest człowiek w stosunku do autorytetu. Edukacja polega przecież głównie na tym, że do lewej półkuli ucznia pompuje się strumień chaotycznych informacji a sukces odnosi ten, kto te informacje odtworzy w sposób nieomalże niezmieniony na egzaminie. Osoby, które zrobią to bezbłędnie, bez próby własnej interpretacji „wiedzy” przekazywanej przez „nauczycieli” szkolnych mają szansę na to, aby zostać lekarzami, prawnikami, biznesmenami czy, w szczególnych przypadkach, mogą nawet zostać dopuszczeni w pozorny krąg władzy widoczny w telewizji. 

Dziś strach przed zmianą ma inny wymiar. Prawdziwą zmianą nie jest zostawienie swojego domu rodzinnego i udanie się w świat w poszukiwaniu lepszego życia. Dzisiaj zmiana polega na dostrzeżeniu, że otaczający nas świat to iluzja naszego ego, które wierzy w to, że najważniejszą wartością jest przetrwanie w zastanym porządku rzeczy. Ludzie, którzy żyją prawdziwą zmianą, dążą do poszerzania swojej samoświadomości, chcąc zobaczyć, według jakich programów funkcjonują i w jaki sposób współtworzą otaczający matriks, aby potem te programy zmieniać na takie, które i świat mogą zmienić. Ludzie świadomi dążą do zmiany nie w ramach systemu, ale samym swoim istnieniem zastępują system oparty na mentalności niewolnika błagającego pana o kolejny dzień życia w niewoli, systemem, w którym każdy może wyrażać siebie jako jednostka a jego sukcesy nie oznaczają porażki innych. Dążenie do świata, w którym nie ma przegranych a są jedynie doświadczenia, to właśnie jest życie prawdziwą zmianą i jest to jednocześnie to, czego system oraz ludzie beznadziejnie od niego zależni, boją się najbardziej.

Pomimo, że takie otwarte spojrzenie na rzeczywistość stoi w sprzeczności z wydawałoby się obowiązującym społecznym paradygmatem, coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z faktu, że to oni sami są kowalami własnego losu. Jeszcze do niedawna stwierdzenie: „Sam kreujesz swoją rzeczywistość” było wyśmiewane i wkładane do szuflady pod tytułem „newageowskie bzdury”. Niemniej, współczesna nauka coraz częściej za pośrednictwem badaczy łamiących utarte schematy myślowe i podążających drogą odrzucenia przez kręgi akademickie, dochodzi do wniosku, że człowiek jako istota nie jest zaprogramowany od urodzenia do kołyski ale, że to jego istota programuje pojazd zwany „ciałem” i „umysłem” na bieżąco w toku życia.

Radosław Lorych

Zobacz także:

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…